
„Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości” apelował św. Jan Paweł II. Papież Polak w swoim nauczaniu sprzeciwiał się aborcji, uznając ją za zbrodnię przeciwko życiu. Odpowiedzialność za ludzkie istnienie od poczęcia do naturalnej śmierci jest tematem jednej z najważniejszych jego encyklik – „Evangelium vitae”, która została wydana 30 lat temu. Ta troska jest szczególnie wpisana w charyzmat jasnogórskiego sanktuarium i całego Zakonu Paulinów.
Centralny Ośrodek Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego znajduje się właśnie na Jasnej Górze. Posługująca w nim s. Joanna Cybułka zwróciła uwagę, że intensywny rozwój dzieła Duchowej Adopcji nastąpił po 1994 r., w którym to dzieło otrzymało błogosławieństwo Ojca Świętego Jana Pawła II. - To był wyjątkowy moment, gdzie papież pobłogosławił tę codzienną modlitwę odmawianą przez duchowych rodziców, którzy zobowiązali się otoczyć modlitwą dzieciątko zagrożone aborcją - mówiła s. Cybułka.
Apostołka Jezusa Ukrzyżowanego przypomniała, że to właśnie na apel papieża Polaka ustanowiono Dzień Świętości Życia, a w encyklice „Evangelium vitae” skierował do całego świata ważne przesłanie, abyśmy troszczyli się o życie od poczęcia do naturalnej śmierci. - W tym roku minęło 30 lat od wydania tego dokumentu, w którym szczególną troską św. Jan Paweł II objął dzieci nienarodzone, ale też osoby starsze, chore i potrzebujące – podkreśliła.
Dodała, że papież Polak jest też „duchowym ojcem” jej powołania. – Nie byłabym dzisiaj tym, kim jestem, gdyby nie papież. 20 lat temu, 2 kwietnia 2005 r. powiedziałam Bogu „tak”, dlatego ten dzień jest dla mnie wyjątkowy, przyjęłam imię Giovanna Paola – dzieliła się swoim świadectwem s. Cybułka.
Papież Polak zmarł 2 kwietnia 2005 roku o godzinie 21.37. Już w dniu jego pogrzebu tłum wiernych powtarzał: „Santo Subito” - „Święty Natychmiast”. To życzenie zaczęło się spełniać już po miesiącu, gdy rozpoczął się proces kanonizacyjny. Choć pielgrzymi z całego świata nie mieli wątpliwości, że jest święty.
- Od samego początku docierało do nas wiele listów z prośbą, żeby je położyć przy grobie papieża. Oni wierzyli w jego orędownictwo i wypraszali łaski. Przede wszystkim o dar potomstwa czy pojednania w małżeństwie - podkreśliła zmartwychwstanka, s. Teresa Kaczmarek, która przez wiele lat pracowała w Sekcji Polskiej przy Stolicy Apostolskiej w Rzymie, a teraz posługuje na Jasnej Górze.
Zwróciła uwagę, że jedną z łask otrzymał jej brat z bratową podczas pielgrzymki Jana Pawła II do Częstochowy w 1983 roku. - Jak papież podszedł do nas, to mu powiedziałam, że mój brat i bratowa bardzo pragną wymodlić dar potomstwa i poprosiłam go o błogosławieństwo dla nich wówczas cofnął się i swoje dłonie położył na ich głowach. Po dziewięciu miesiącach urodził się chłopiec - opowiadała.
- Każde spotkanie z papieżem Polakiem wywoływało wewnętrzne poruszenie. To było głębokie, duchowe spotkanie. Jego oczy jakby czytały to, co człowiek ma w sercu i wtedy brakowało słów, niejednokrotnie napływały do oczu łzy. Miałam poczucie rozmowy z kimś niezwykłym, świętym - mówiła zmartwychwstanka.
Św. Jan Paweł II od samego początku dawał Polakom wiarę i nadzieję, uczył, że „miłość jest potężniejsza od śmierci”, że trzeba odważnie stawać w obronie słabych, w obronie dzieci nienarodzonych. Przez cały okres stanu wojennego modlił się w intencji wolnej Ojczyzny. Przekonywał, że nie chodzi o zwycięstwo militarne, lecz moralne, by zło zwyciężać dobrem.
Ojciec Święty namawiał młodych do solidarności i odpowiedzialności za kraj, do odważnego zmagania się o Polskę, „która kosztuje”. - Moi drodzy przyjaciele! Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali. Doświadczenia historyczne mówią nam o tym, ile kosztowała cały naród okresowa demoralizacja. Dzisiaj, kiedy zmagamy się o przyszły kształt naszego życia społecznego, pamiętajcie, że ten kształt zależy od tego, jaki będzie człowiek. A więc: czuwajcie! - apelował św. Jan Paweł II. Zapewniając, że wie o wszystkich cierpieniach jakich doświadcza polski naród - „wiem o waszych cierpieniach, o waszej trudnej młodości, o poczuciu krzywdy i poniżenia, o jakże często odczuwanym braku perspektyw na przyszłość może o pokusach ucieczki w jakiś inny świat i chociaż nie jestem wśród was na co dzień, jak bywało przez tyle lat dawniej – to przecież noszę w sercu wielką troskę. Jest to, moi drodzy, troska o was. Właśnie dlatego, że od was zależy jutrzejszy dzień”.
Papież Polak ostatnie słowa wypowiedział w ojczystym języku: „Pozwólcie mi iść do domu Ojca”.
Maria Bareła-Gawenda