
414. Piesza Pielgrzymka Żywiecka przybyła na Jasną Górę w ludowych strojach. Dołączyła do nich tradycyjnie grupa z Myszkowa z podopiecznymi stowarzyszenia Dzieci Serc. W drodze towarzyszyło im hasło: "Uświęcone NIEdziałanie" nawiązując do 3. przykazania: „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił".
Na pielgrzymów przed jasnogórskim szczytem czekał bp Roman Pindel z diecezji bielsko-żywieckiej. W rozmowie z @JasnaGóraNews przypomniał, że pielgrzymka szczyci się swoją wielowiekowa tradycją. Dodał też, że ponieważ mamy rok nadziei, który przeżywa Kościół i szukamy źródeł naszej nadziei, to wielu jest takich, którzy pewnie odnajdą ją i umocnią w czasie pielgrzymowania. Podkreślił, że źródłem nadziei jest Bóg i od Niego nadzieja płynie. - Trudno tę nadzieję wypracować wysiłkiem człowieka, nawet najbardziej ascetycznym. Trzeba się o nią modlić – powiedział wskazując na Słowo Boże i modlitwę jako na „pewne” źródła.
Ks. Łukasz Istwan, przewodnik pielgrzymki, wyjaśnił, że w tym roku chcieli mocno skoncentrować się na tym, co jest coraz większym problemem, zmniejszającą się liczbą osób uczestniczących w niedzielnej Eucharystii. - Chcieliśmy przypomnieć, jaki ona ma sens, jakie przesłanie w sobie niesie – powiedział dodając, że Dzień Pański wzywa nas do tego, abyśmy nie podejmowali wtedy pracy i niepotrzebnych obowiązków. Dodał też, że są zawody związane ze służbą, a wykonujący je nie powinni odczuwać wyrzutów sumienia, ponieważ działają na rzecz bliźnich.
414. Piesza Pielgrzymka Żywiecka to dwie grupy, jedna przybywa z Żywiecczyzny pokonując 172 km i myszkowską – idąca 65 km. Grupa myszkowska wędruje szlakiem sanktuariów maryjnych, prowadzona jest przez malownicze tereny Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Wraz z nimi pielgrzymują niepełnosprawni, podopieczni stowarzyszenia Dzieci Serc.
Jadwiga Klimanda, przedstawicielka stowarzyszenia podkreśliła, że niepełnosprawni przybywający do Maryi są dla nas takim wzorem wielkiej miłości. Według niej to oni nas prowadzą, nie my ich. - Oni dają siłę, radość i to wszystko, czego dzisiejszy świat może już zapomniał – podkreśliła.
Sebastian z Ciśca na pielgrzymce jest już 18. raz. W żywieckiej bierze udział po raz drugi. Do Matki Bożej przyjechał na wózku inwalidzkim. Zaakcentował, że aby wyruszyć na pątniczy szlak, najważniejsza jest chęć. Nawet dla niepełnosprawnych, ponieważ pomimo sytuacji zdrowotnej, w jakiej się znajdują można znaleźć na pielgrzymce wkoło siebie ludzi, którzy zawsze pomogą. Na Jasną Górę przyniósł intencje wszystkich, którzy go o to prosili.
Maria z Żywca pielgrzymuje już ponad 30. lat. Maryi chce zawierzyć wnuczkę, która kończy 18 lat, zdaje maturę i rozpoczyna kurs prawa jazdy oraz syna. - I oczywiście zdrowie i błogosławieństwo Boże, które jest na pierwszym miejscu – dodała z uśmiechem. Pątniczka przyznała, że w sposób szczególny czuje się związana z Matką Bożą Częstochowską, ponieważ urodziła się 26 sierpnia. Dodatkowo, w odpowiedzi na prośbę organizatorów pielgrzymki, by jej uczestnicy mieli na sobie akcent góralski, kobieta założyła na siebie pełen strój regionalny. Jak podkreśliła, zrobiła to z wielką przyjemnością, ponieważ Polska jest pięknym krajem, ma bogatą tradycję i historię i nie powinniśmy się naszej polskości wstydzić.
Podział żywieckiej pielgrzymki nawiązuje do czasów zaborów. W latach, gdy z galicyjskiego Żywca nie można było swobodnie przejść do położonej w granicach Królestwa Kongresowego Częstochowy, pielgrzymi z Żywca dojeżdżali koleją do oddalonego od celu pielgrzymki o ok. 30 km Myszkowa, skąd okrężną drogą szli na Jasną Górę.
Maria Kopacka-Fornal