
Przed tron Maryi - idzie każdy ze swoim bagażem trosk i radości, również ci naznaczeni stygmatem cierpienia. Jubileuszowa, 30. Pielgrzymka Świata Osób Słabych dotarła na Jasną Górę.
Wyruszyli z Olsztyna pod Częstochową, by pokonać 20 kilometrów, uczestniczyło w niej ponad 600 osób. Niepełnosprawni ruchowo: wózkowicze, o kulach, upośledzeni umysłowo, wolontariusze, dzieci, młodzież, starsi i podopieczni domów pomocy społecznej oraz rodziny i osoby duchowne. Została zorganizowana przez Międzynarodowy Katolicki Ruch Dobroczynny „Betel”. Od lat w wydarzeniu biorą udział nie tylko osoby związane z ruchem Betel, ale podopieczni z wielu ośrodków Częstochowy i okolic. Tradycyjnie na pielgrzymce nie zabrakło podopiecznych Ośrodka Terapii Uzależnień „Betania” z Mstowa, osób w kryzysie bezdomności z Fundacji św. Barnaby, czy wspólnoty Cenacolo.
Hasło pielgrzymki nie mogło odbiegać od tego, czym żyje Kościół w Roku Jubileuszowym. Chcemy ciągle iść pod sztandarami nadziei, podkreślił diecezjalny duszpasterz Katolickiego Ruchu Dobroczynnego Betel w archidiecezji częstochowskiej, ks. Jacek Marciniec.
- Nadzieja zawieść nie może, także ludzie słabi, niepełnosprawni idą na Jasną Górę jako pielgrzymi nadziei. Myślę, że właśnie tym, którym jest bardzo trudno, to ta nadzieja jest niezwykle potrzebna. Ona daje siłę i daje człowiekowi sens, że warto zmagać się z tym ciężarem codzienności, z krzyżem, który jest konkretnym cierpieniem, w życiu osobistym czy w życiu kogoś z rodziny. Pielgrzymka nam też pokazuje, że to jest też radość spotkania, radość, że człowiek nie jest sam ze swoim krzyżem, że widzi obok siebie ludzi, którzy mimo trudności życiowych idą. Nie pozostają w tym miejscu, by gdzieś rozpaczać nad swoim losem. Bóg daje siłę i jest z nami w tym wszystkim co przeżywamy – powiedział ks. Marciniec.
– Potrzebujemy siebie nawzajem. Potrzebujemy, by każdego roku wyruszyć, przybyć tutaj. To wynika z wewnętrznej woli złożenia Maryi tych wszystkich bagaży, z jakimi przez cały rok wędrujemy – powiedział założyciel i prezes Katolickiego Ruchu Dobroczynnego Betel, Andrzej Kalinowski.
To duże święto dla mieszkańców naszych domów betelowskich, zarówno osoby niepełnosprawne, które czują się czasem naznaczone, ale też ich rodzice i opiekunowie potrzebują nabierać sił do wszystkich zmagań w codzienności.
Stanisław i Krzysztof są od ponad dwudziestu lat mieszańcami domów Betel i każdego roku starają się uczestniczyć w pieszych pielgrzymkach.
- To dla mnie czas modlitwy, niosę swoje intencje, ale w tym roku szczególnie każdy krok drogi oddawałem za bliskich, którzy odeszli z naszej wspólnoty, szczególnie mogłem modlić za ich dusze, bo bardzo mi ich tu na ziemi brakuje - powiedział Stanisław.
Krzysztof podkreślił, że droga każdego roku jest dla niego wielkim doświadczeniem. – W czasie pielgrzymki śpiewamy, modlimy się i zawierzamy się Matce Bożej, ale czasem jest ciężko, to też trud, prawdziwe wyzwanie. Pomaga mi w tym trudzie to, że mogę pomóc osobie niepełnosprawnej fizycznie, pchając wózek i jestem z tego zadowolony.
Od ponad dwudziestu lat bierze udział w pielgrzymkach Ewa Lenart, która jest związana ze środowiskiem Betel zawodowo.
- Obecność w takiej wspólnocie, to jedno z większych spotkań w roku. Chcemy pokazać, że wszystkim ludziom należy się szacunek, godność, że wszyscy mają prawo do odrodzenia, do podniesienia się z jakichś trudów własnego życia. I wszyscy mogą pielgrzymować do Maryi, a to najważniejsze. Ten cel nam wszystkim przyświeca, wszystkich nas łączy, daje nadzieję na lepszy czas – mówiła Ewa, zwróciła uwagę, że pielgrzymkę tworzą różne środowiska, to takim trzonem jest ruch Betel, który zapoczątkował to pielgrzymowanie.
- Spotykamy się tu z przyjaciółmi, z ludźmi, z którymi mieliśmy do czynienia wiele lat temu. Odczuwamy, że jesteśmy wspólnotą, ta pielgrzymka o tym nam przypomina. To pokazuje, że trwamy razem, trwamy w wierze, mamy nadzieję na przyszłość. Cieszymy się, że jesteśmy tu i teraz i doceniamy siebie nawzajem i tych mocniejszych i tych słabszych.
Zwieńczeniem pielgrzymki była Msza św. w bazylice jasnogórskiej. Przewodniczył jej metropolita częstochowski, abp Wacław Depo.
Obecność z tym środowiskiem to nasz obowiązek wypływający z miłości pasterskiej powiedział abp Depo. - Jako pasterze nie tylko im towarzyszymy, ale modlimy się o ich zawierzenie i nowe pragnienia w sercu. To zaufanie do Maryi, żeby przedstawiła Jezusowi wszystko to, co jest w pragnieniach tych ludzi, bo każdy ma swoją skalę cierpienia i niepełnosprawności. Pielgrzymka wzbudza intencje. Życzę, by Maryja rzeczywiście kształtowała nasze umysły i serca, a jednocześnie wspomagała to, co od strony ciała nie dopełnia się w naszym życiu – dodał abp Wacław Depo.
Tradycyjnie na zakończenie pielgrzymki wręczono statuetki Ecce Homo za świadectwo słabości, służby oraz za działalność dobroczynną. W tym roku otrzymali je: Elżbieta i Grzegorz Hadama, Katarzyna Tarasek oraz Michał Nagły.
Anna Przewoźnik