
W przededniu uroczystości Najświętszej Maryi Panny grupy parafialne docierają na Jasną Górę. Wśród nich także parafie, w których posługują ojcowie Paulini; oni szczególnie w drodze rozważali Jasnogórskie Śluby Narodu i matczyną opiekę Maryi nad naszym narodem.
Pauliński Wieruszów
O. Mateusz Walczak, paulin, proboszcz z Wieruszowa, wyjaśnił, że Jasnogórskie Śluby Narodu są dzisiaj wyzwaniem, które należy podjąć. Co więcej należy je realizować, a dzięki temu dobra nowina dotrze w różne miejsca i głoszona będzie na różne sposoby. – Temu mają one służyć, , by prowadziły nas do wierności, ale jednocześnie do ewangelizacji – powiedział.
Z paulinami z radością pielgrzymowały do Maryi osoby młode. Brat Kuba, kleryk Zakonu Paulinów, ceni sobie codzienną pielgrzymkową modlitwę różańcową. – Pierwszego dnia rozważaliśmy różaniec przeplatany tekstem Jasnogórskich Ślubów Narodu, by sobie je przypomnieć i uświadomić jak ważne są w naszym życiu – powiedział. Marysia przyznała, że w pielgrzymowaniu „zakochała się przypadkiem”. – Na początku posługiwałam w sekretariacie, teraz to dla mnie czas bycia z bliźnim i modlitwy – powiedziała. Gosia, postulantka u sióstr Serafitek, przyniosła ze sobą intencje prywatne, rodzinne, ale też i te związane z całym zgromadzeniem.
Paulińskie Wielgomłyny
W raz z o. Maciejem Atras, paulinem, przewodnikiem pielgrzymki, na Jasną Górę przybyli wierni z Wielgomłyn. Paulin podkreślił, że wszystkie rozważania w drodze miały charakter maryjny. – Od kiedy jestem przewodnikiem tej grupy staram się tworzyć tu ducha maryjnego – powiedział dodają, że należąc do Zakonu Paulinów „Maryję trzeba głosić”.
Arkadiusz na Jasną Górę przyjeżdża każdego miesiąca. Swoją relację z Matką Bożą określa jako przyjaźń. To Jej zawierza swoją rodzinę i ufa nawet w trudnych chwilach. - Ona jest nauczycielką, która i wskazuje na Pana Jezusa, żebyśmy czuli, że nie jesteśmy sami – powiedział.
Parafie częstochowskie
Zbliżająca się uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej to czas, kiedy także wierni z miejscowości niedaleko Częstochowy przybywają licznie do Maryi.
Z parafii pod wezwaniem św. Rocha w Rząśni rodzinnie pielgrzymowali: mama, Magdalena, tata, Dawid Soczyńscy, wraz z czwórką dzieci: Witoldem, Gabrielem, Rozalią i Klarą. Wspólne rekolekcje w drodze mają być dla dzieciaków nauką rozwijania miłości. Założeniem rodziców było także pokazać latoroślom, że choć bywa trudno, to jednak „to co jest na końcu ma sens”. – To przygotowanie do życia duchowego i społecznego. Mając rozwinięty kręgosłup moralny, będzie im łatwiej w życiu – wyjaśniała Magdalena.
Pielgrzymka może tez być sposobem na spędzenie rocznicy ślubu; Paulina i Grzegorz z Myszkowa świętują dziś dwadzieścia pięć lat swojego małżeństwa. Podkreślali, że z Bogiem można bardzo dużo, a małżeństwo wymaga zaufania i cierpliwości. W pielgrzymkę zaangażowali się całą rodziną, oni sami oraz ich syn posługiwali w drodze muzycznie.
Pątnicy z Truskolas, wpisując się w Rok Świętego Franciszka, w drodze słuchali konferencji o tym świętym. Magdalena zapamiętała, że św. Franciszek uczy by miłować się nawzajem, szanować i widzieć brata w każdym człowieku, bez względu na to kim jest i skąd pochodzi.
Pielgrzymka może być też miejscem do zaprezentowania kobiecej siły; Agnieszka Dudkiewicz z Mykanowa nie mogła pogodzić się z tym, że z jej miejscowości od siedemnastu lat nie wyruszali pątnicy. Kobieta postanowiła zdobyć uprawnienia kierowania ruchem pielgrzymkowym. W działania wskrzeszające pielgrzymkę zaangażowała też męża. – Nie odbierajmy sobie siły. Bóg stworzył nas na swoje podobieństwo. Jesteśmy nie tylko pomocą dla mężczyzn, ale też ich siłą – powiedziała.
Wielu z przybyłych dzisiaj pątników zostaje na Jasnej Górze na Odpust Matki Bożej Częstochowskiej.
Maria Kopacka-Fornal