
Uczestnicy 33. Pielgrzymki Kombatantów Związku Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego oddali hołd bohaterom walki o wolność i niepodległość Polski w latach 1939-1956. W czasach reżimu komunistycznego osadzeni w więzieniach za działalność przeciwko ówczesnym rządzącym, skazani na lata pozbawienia wolności, pracę w kopalniach, a nawet na kary śmierci, dziękowali na Jasnej Górze za ocalone życie. Prosili za tych, którzy odeszli do Pana.
Na Jasną Górę przybyła zaledwie garstka tych, którym zdrowie pozwoliło jeszcze na przybycie do Matki Bożej. Pielgrzymka była okazją do przypomnienia o historii Polski i jej bohaterach, często zapomnianych. Po Mszy św. jej uczestnicy złożyli kwiaty pod tablicą upamiętniającą Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego w Kaplicy Matki Bożej.
Hanna Silna, Prezes Związku Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego Okręgu Wielkopolska urodziła się w więzieniu. Mama była harcerką, ojciec walczył u boku generała Stanisława Maczka, był czołgistą i radiotelegrafistą. Jak wspomina córka, po powrocie do kraju nie mógł znaleźć pracy, „był nikim”, rodzinie było ciężko. Z kolei pani Hanna urodziła się w więzieniu w lutym 1949 roku. Jej mama za działalność niepodległościowa w harcerstwie dostała wyrok 5 lat, trafiała kolejno do trzech więzień w Poznaniu. Była w ciąży. - Walczyłam z mamą o życie, nawet w karcerze, kiedy byłam pod jej sercem, chciano się mnie pozbyć, aby mama mnie nie urodziła - opowiadała. Ze wspomnień mamy wie na przykład, że suszyła ona pieluszki swoim ciałem, np. obwiązując się nimi wokół brzucha. - Była tylko czarna kawa podawana w więzieniu, suchy chleb i jeszcze kasza wygotowana na śledziach. To opowiadań mamy, słyszałam – mówiła w wywiadzie dla @JasnaGóraNews Hanna Silna. Przyznaje, że w rodzinie o tych trudnych losach rodziców się nie mówiło, ich historię poznawała dopiero, gdy sama była dojrzałą kobietą, przed czterdziestką.
Ojciec Romana Łabędzkiego walczył w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920roku i w 1939 roku. Roman miał 17 lat, kiedy „podpadł” władzy. Był harcerzem w Zagórowie, z kolegami postanowili ściągnąć szkolne portrety „dygnitarzy nadanych z Moskwy jak Bieruta czy Rokosowskiego”. Jak postanowili, tak zrobili. - Wieczorem przyszliśmy do szkoły. Te wszystkie portrety ze wszystkich klas, żeśmy sprzątnęli i do szamba. I tak jeszcze działaliśmy, były inne akcje. Szkołę przez to rozwiązali. W dziewiątej klasie byłem. Poszedłem do Konina. I będąc w dziewiątej klasie, o pierwszej w nocy dwóch ubowców przyszło do internatu i mnie zwinęli. I zaczęło się – opowiadał Łabędzki. Siedemnastolatek na początek przeżył 10 miesięcy śledztwa. „Miał szczęście”, bo z Wojskowej Prokuratury, gdzie mógł dostać 12 lat, przeniesiony został do Wojewódzkiego Sądu, gdzie zasądzono „łagodny wyrok, tylko półtora roku”. Po odsiadce nie chciano przyjąć go do żadnej szkoły. Dopiero, dzięki staraniom kuzyna, przyjęto go do „wieczorówki” w poznańskim „Marcinku” (najstarsze państwowe liceum w Poznaniu, nazywane również „Marcinek” od nazwiska patrona – Karola Marcinkowskiego).- Dyrektor był jeszcze „starej daty”, ale i tak nie mogłem pisnąć, że siedziałem – opowiadał dalej. Chłopak cieszył się, że do matury dotrwa. Ale UB nie zapomniało. Na trzy miesiące przed maturą został wcielony do wojska, powiedziano, że trafi do artylerii. - Trzech sierżantów przyjechało po nas i pytamy w drodze, gdzie nas wiozą. Jedziemy, patrzymy a tam koła się kręcą i baraki kopalnie – wspomina wywózkę do kopalni. Wepchnięto go na 27 miesięcy do kopalni „Rozbark” i „Makoszowy” w Zabrzu, która to kopalnia cieszyła się złą sławą, jako wyjątkowo niebezpieczna. Uparty chłopak, choć „na dole” musiał być już o 6.00 rano, po 8 godzinach ciężkiej pracy (dostawali najtrudniejsze odcinki, bo i tak „byli na zatracenie) szedł do wieczorowej szkoły, wracał na 21 czy 22 wieczorem i odrabiał lekcje. Jak i dziś przyznaje determinację do godnego życia dodawała mu wiara w Boga i pogoda ducha, które zachował do dziś.
Doroczna Pielgrzymka Kombatantów Związku Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego to również okazja do modlitwy w intencjach ojczyzny.
Celem Związku Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego jest kultywowanie patriotycznych tradycji walk narodu polskiego o niepodległość i sprawiedliwość społeczną, udzielanie pomocy socjalnej więźniom politycznym i ich rodzinom oraz otaczanie opieką wdów i sierot po więźniach politycznych.
Mirosława Szymusik