
O tym, że Śluby Jasnogórskie stają się dla nas nie muzealnym pomnikiem przeszłości, ale pulsującą życiem drogą do wolności, pokoju i domowego ciepła – przekonywał bp Artur Ważny. Biskup sosnowiecki zaapelował o zakończenie „wojny domowej”, troskę o każde ludzkie życie i Kościół, w którym człowiek zraniony nie będzie czuł się obcy. Procesją Maryjną z archikatedry na Jasną Górę rozpoczęły się uroczystości ku czci Matki Bożej Częstochowskiej. Mszy św. na Szczycie przewodniczył metropolita częstochowski abp Wacław Depo.
W homilii biskup sosnowiecki Ważny przywołał niezwykłego „świadka” z 26 sierpnia 1956 roku – puste krzesło, na którym spoczywał bukiet biało-czerwonych róż. - Ponad milion ludzi patrzyło na to puste miejsce ze ściśniętym gardłem i łzami w oczach, bo ten, który powinien na nim siedzieć – Prymas Tysiąclecia, błogosławiony kardynał Stefan Wyszyński – był uwięziony w Komańczy. To stamtąd, z samotności bieszczadzkich lasów, z modlitwy i cierpienia, przesłał swojemu narodowi słowa Jasnogórskich Ślubów – przypominał biskup sosnowiecki.
I pytał zgromadzonych czy „w naszym życiu nie stoi dziś jakieś puste krzesło?” takie jak, wyjaśniał, puste miejsce po człowieku, z którym zerwały się rodzinne relacje, po kimś, kto odszedł z Kościoła z powodu zranienia lub zgorszenia, ale również „puste miejsce po dawnej, dziecięcej ufności” i utraconej relacji z Bogiem.
I stwierdzał, że na Jasną Górę nie przychodzi się po to, by udawać silnych i idealnych, ale ze swoimi realnymi doświadczeniami, zmęczeniem i poranieniami. Mówił także o społeczeństwie „zmęczonym wzajemnymi sporami” i niepokojem o bezpieczeństwo, przyszłość dzieci oraz pokój.
W świetle Słowa Bożego ukazywał, że „Śluby Jasnogórskie stają się dla nas nie muzealnym pomnikiem przeszłości, ale pulsującą życiem drogą do wolności, pokoju i domowego ciepła”.
Odnosząc się do proroctwa Izajasza o przekuwaniu mieczy na lemiesze, bp Ważny zaznaczył, że być wiernym Ewangelii w Polsce roku 2026 to znaczy „mieć odwagę zdjąć zbroję żołnierza wojny domowej, a założyć sandały zwiastuna pokoju”.
Podkreślał, że „Polska nie potrzebuje kolejnych prokuratorów i sędziów ferujących wyroki. Polska potrzebuje cichych, cierpliwych budowniczych mostów”.
Biskup sosnowiecki zachęcał, by już dziś zacząć od modlitwy za naszą Ojczyznę - modlitwy cichej, pozbawionej pogardy, do rezygnacji z odwetu i próbie spotkania z człowiekiem, który myśli inaczej, bo to jest prawdziwie chrześcijańska odpowiedź. - Uczeń Chrystusa na zaciśniętą pięść odpowiada otwartą, gotową do modlitwy i uścisku dłonią – podkreślał.
Nawiązując do jednego z Jasnogórskich Ślubów – zobowiązania do strzeżenia daru życia – bp Ważny zwrócił uwagę, że nie można sprowadzać tego zagadnienia wyłącznie do sporu prawnego, a dziś to jasnogórskie przyrzeczenie, musi wybrzmieć na nowo „ z głęboką czułością, bez cienia taniego moralizowania czy agresji”.
Podkreślił, że obrona życia w 2026 roku to nie jest jedynie batalia prawna, ale to „przede wszystkim odważna, współczująca obecność tam, gdzie życie jest bezradne, samotne i zalęknione. Każde życie”.
Zdaniem bp. Ważnego obrona życia to także bezwarunkowa troska o nienarodzone, bezbronne, kruche dziecko, ale również natychmiastowe, pełne miłości wsparcie dla kobiety, która dowiaduje się o trudnej diagnozie albo została zupełnie sama ze swoim strachem.
Zaznaczył, że opinie o młodych, które ich lęk przed przekazaniem życia, przed założeniem rodziny, ograniczają do łatwych ocen czy oskarżeń o egoizm, indywidualizm czy pragnienie kariery, są opiniami raniącymi, bo sytuacja młodych ludzi jest złożona. Wskazywał na problemy mieszkaniowe, niestabilność pracy, brak rodzinnego zaplecza, doświadczenia wyniesione z własnych domów i obawę o przyszłość. – Kościół nie może na ten lęk odpowiadać surowym pouczaniem. Kościół ma stać się dla młodych bezpieczną przystanią, domem pomocy – podkreślił.
Kolejnym punktem obrony życia, który wskazał bp Ważny to troska o nastolatków „gubiących się w chłodnym labiryncie cyfrowego świata, chorujących na depresję”, troska o seniora w hospicjum czy zapomnianego sąsiada w bloku, „by podarować mu najdroższy lek na świecie: naszą obecność i uważne wysłuchanie”.
Hierarcha bezpośrednio zwrócił się do osób, które z różnych powodów znalazły się na marginesie życia kościelnego albo od Kościoła odeszły. Wymienił osoby pozostające po rozpadzie małżeństwa w nowych związkach, ludzi zranionych przez ludzi Kościoła, młodych ludzi przeżywających kryzys wiary i pytania dotyczące własnej tożsamości oraz tych, którzy zmagają się z nałogami, grzechami i życiowymi upadkami.
- Posłuchajcie: Wy nie jesteście poza Kościołem! Wy jesteście w samym sercu troski i tęsknoty Boga! – wołał bp Ważny i przekonywał, że „Kościół Chrystusowy nie jest ekskluzywnym klubem dla ludzi bez skazy, nieskazitelnych faryzeuszy, którzy wszystko w życiu poukładali”. Uczył, że „Kościół jest szpitalem polowym, pogotowiem ratunkowym, w którym Boski Lekarz z nieskończoną delikatnością obmywa i zszywa połamane skrzydła poranionych ludzi, by znów mogli wzbić się ku niebu”.
- Wasze tęsknoty, wasza obecność, wasze talenty i wasza prawda są dla nas skarbem. Przepraszamy za każdą sytuację, w której poczuliście się odepchnięci. Chcemy niestrudzenie, krok po kroku, iść z wami i szukać dróg Ewangelii, abyście w tej wspólnocie zostali na nowo przyjęci, czuli się bezpieczni, wysłuchani i bezwarunkowo kochani. Bo ten Dom jest także waszym domem – przekonywał bp Ważny na jasnogórskim Szczycie.
Nawiązując do walki wypowiedzianej wadom narodowym jak pijaństwo, zawiść, lenistwo, którą Polacy przyrzekali 70 lat temu w Ślubach Jasnogórskich, bp Ważny zwrócił uwagę, że dzisiaj te pułapki to „ucieczka w samotność przed ekranami smartfonów; to pracoholizm, który zabiera rodzicom czas dla dzieci; to zawiść karmiona jadem anonimowych komentarzy i wieczne, paraliżujące polskie narzekanie, które odbiera nadzieję”.
Bp Ważny zaznaczył, że i dziś w naszym narodzie jest „ocean dobra”, który zobaczyć można w heroicznej wierności tysięcy polskich małżeństw, w wolontariuszach karmiących bezdomnych, w młodzieży szukającej prawdziwych wartości, we wspólnotach modlitewnych i ewangelizacyjnych niosących światło w mroki samotności.
- Ogień Ducha Świętego w Polsce nie zagasł! On tli się pod popiołem i czeka na powiew miłości – mówił, a dalej dodawał: „Świat nie uwierzy Kościołowi, który walczy o ludzkie wpływy, przywileje czy polityczną rację. Świat uwierzy Kościołowi, który potrafi uklęknąć przed zranionym człowiekiem, by razem z nim zapłakać i z bezgraniczną miłością obmyć jego poranione stopy”.
- Matko o zranionym i najczulszym Obliczu – Królowo Pokoju i Matko Nadziei – wejdź w progi naszych domów, ulecz nasze poranione relacje, naucz nas słuchać siebie nawzajem i prowadź nas każdego dnia, byśmy z odwagą czynili wszystko, cokolwiek Twój Syn nam powie – modlił się bp Ważny.
Jutro – 26 sierpnia - główna Msza św. odpustowa odprawiona zostanie o godz. 11.00 na Szczycie pod przewodnictwem Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka. Podczas Sumy uroczyście ponowione zostaną Jasnogórskie Śluby Narodu, których autorem jest bł. Prymas Stefan Wyszyński. To dokładnie 70 lat temu tekst Ślubów ułożony przez kard. Wyszyńskiego odczytał 26 sierpnia 1956 roku bp Michał Klepacz. Akt powstał w 300. rocznicę ślubów lwowskich króla Jana Kazimierza jako program religijnej i moralnej odnowy narodu. Wzywał m.in. do wierności Bogu i Kościołowi, troski o rodzinę, życie i sprawiedliwość społeczną.
A historyczny dokument, księgę, z której bp Klepacz odczytał tekst Ślubów ponownie można zobaczyć na Jasnej Górze. Księga „Odnowienie Ślubów Narodu na Jasnej Górze 1956 RP”, przechowywana na co dzień w Archiwum Archidiecezjalnym w Gnieźnie, jest prezentowana do połowy września na wystawie poświęconej Prymasowi Tysiąclecia w Bastionie św. Rocha.
Mirosława Szymusik