
Jedna z najstarszych w Polsce Piesza Pielgrzymka Kalwaryjsko-Lanckorońska dotarła na Jasną Górę. Wyruszyli z Sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej i po siedmiu dniach pokonując niemal 200 kilometrów dotarli do Częstochowy.
Pielgrzymka rodzi dobro
Piesza Pielgrzymka Kalwaryjsko-Lanckorońska łączy Duchową Stolicę Polski - Jasną Górę z Kalwarią Zebrzydowską nazywaną „Polską Jerozolimą”. Jak mówią każdego roku wędrują w duchu „od Matki do Matki". Podążają tak zwanym traktem królewskim.
- Moglibyśmy wędrować krótszą drogą, ale to jest taki tradycyjny wypracowany szlak, podążamy przez ważne ośrodki religijne. Wyruszamy z Kalwarii do Krakowa, Pilicy, Lelowa, potem do Świętej Anny skąd odbijamy na Gidle i dopiero z sanktuarium gidelskiego wyruszamy rano na Jasną Górę – mówi Marcin Lipień, który od trzydziestu trzech lat jest świeckim przewodnikiem grupy. Zwrócił uwagę, że charakterystyczną cechą pielgrzymki jest to, że świeccy przewodnicy dbają o sprawy zewnętrzne, ale niezwykle ważne. - Ja np. mam firmę transportową, udostępniam trzy samochody, więc wielu pielgrzymów nie ponosi kosztów za przewóz bagaży. Łączą nas wspólne posiłki, które też w dużym stopniu zapewniamy jako organizatorzy. Nawet w przedostatni dzień serwujemy tak zwany „szwedzki stół dla pielgrzymów” – mówi Marcin, podkreślał, że pomimo odpowiedzialności za organizację, pielgrzymka dla niego to spokój, wyciszenie i czas na modlitwę.
Mariusz Zawada, jest ratownikiem medycznym, wraz z siedmioma kolegami obecnymi na pielgrzymce, na co dzień działa jako wolontariusz. - Pod patronatem zakonu maltańskiego pomagaliśmy od strony medycznej, ale i korzystaliśmy z rekolekcji w drodze. To jest takie umocnienie dla nas. Przez cały rok działamy, pracujemy w zawodzie, tutaj odnawiamy się duchowo. Jest to taki moment, w którym możemy zabrać coś dla siebie, jakieś kazanie, które mocno zapadnie w sercu, świadectwo, które nadaje kierunek – mówił pątnik.
Spojrzeć w Jej oczy
Trasa ma charakter wielkich rekolekcji w drodze, z codzienną Mszą Świętą, śpiewem i wspólną modlitwą. W tym roku w grupie uczestniczyło czterech kapłanów. Jednym z przewodników duchowych był ojciec Ludwik Żołnierczyk, który na pielgrzymkę wyruszył po raz piętnasty. - Kiedy dochodzimy na Jasną Górę, to mocno odczuwam, że jest to dla mnie czas ważny i piękny, bo mogę spotkać się z Maryją tak sam na sam, spojrzeć w jej oczy i wszystkie swoje intencje, sprawy, które noszę w swoim sercu, Jej oddać – mówi kapłan. To taki piękny czas kiedy możemy być przez kilkadziesiąt godzin na Jasnej Górze, ufam, że wiele łask Maryja wyprosi u Pana Jezusa dla mnie, moich najbliższych, dla pątników. - Tutaj to takie dojście do celu. To dla mnie niesamowite uczucie, że docieram po tygodniu drogi w to konkretne miejsce. Cieszę się, kiedy mogę w końcu położyć się na tej trawie przed sanktuarium, i nie ważne czy w deszczu, czy w słońcu, ale jestem tu, gdzie chciałem być, osiągnąłem cel – mówił dziewiętnastoletni Sebastian.
Powrót do Boga
Pielgrzymi nawiązując do hasła duszpasterskiego: „Uczniowie – Misjonarze”, podczas drogi na nowo przypominali sobie o przesłaniu chrześcijanina, że każdy z nas jest uczniem Chrystusa i mamy być świadkiem, czyli misjonarzem i w świecie współczesnym, świadczyć o Bogu każdego dnia. Ojciec Ludwik Żołnierczyk podkreślał, że pielgrzymka była dla wielu czasem nawrócenia. -Dla mnie niesamowitym doświadczeniem było, gdy jeden z pątników, po trzydziestu latach przystąpił do sakramentu spowiedzi, i to się wydarzyło właśnie podczas tegorocznej drogi. To jest wielka łaska dla niego, ale i dla mnie, taki mały cud się dokonał w sercu pielgrzyma. Konferencje, świadectwa, powodują, że serce człowieka otwiera się i ma się wtedy odwagę na nowo powrócić do Boga - mówił duchowny.
W pielgrzymce uczestniczyło 167 osób. W grupie dominowali młodzi, i rodziny, wśród nich nowożeńcy Oliwia i Robert, którzy dziękowali za dar małżeństwa - To wielki przywilej wprowadzić pielgrzymek na Jasną Górę, jesteśmy małżeństwem od maja tego roku i dziś składamy prośby do Maryi o dużą rodzinę i miłość. Pielgrzymi z Kalwarii Zebrzydowskiej pozostają na Jasnej Górze przez dwa dni. Eucharystie przed Cudownym Obrazem zaplanowali jutro o godz. 9.30.
Anna Przewoźnik