
- Wojna uczy jak wielką wartością jest życie od poczęcia do naturalnej śmierci – zwracał uwagę biskup Edward Kawa. Sekretarz Generalny Konferencji Episkopatu Ukrainy modlił się na Jasnej Górze. Przyjechał z ks. Jakubem Dębickim z diecezji kamieniecko-podolskiej, aby prosić Maryję o pokój, zakończenie wojny, a także za Polaków mieszkających na Wschodzie, którzy po II wojnie światowej tam zostali.
Bp Kawa w rozmowie z @JasnaGóraNews przypomniał, że na Ukrainie są trzy klasztory, gdzie posługują Paulini. - Jest Kościół w samym centrum Kamieńca Podolskiego. Natomiast kolejne wspólnoty są w Satanowie i w Brovarach pod Kijowem – mówił. Dodał, że właśnie w Browarach, gdzie posługuje dwóch paulinów sytuacja jest najtrudniejsza. Sekretarz Generalny Konferencji Episkopatu Ukrainy zaznaczył, że szczególnie teraz, w czasie wojny, jest widoczna troska Paulinów o ludzi.
Zwrócił uwagę, że dziś Wschód przeżywa głęboki kryzys nie tylko ekonomiczny, ale przede wszystkim duchowy. - Jeżeli chcemy przyszłości i odrodzenia Ukrainy, to jest tylko jedna droga, ta, którą nam daje Bóg - przekonywał.
Podkreślił, że patrząc na śmierć, wielką ilość zamordowanych ludzi, cywilów, żołnierzy naród ukraiński musi mocno postawić na obronę życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci, żeby te wartości „weszły” w świadomość ludzi. - „Ukraina nie ma już prawa do aborcji”.
- To szczególny czas, kiedy mamy uczyć się cenić ludzkie życie, dlatego ważnym akcentem jest teraz wychowanie młodego pokolenia w wartościach chrześcijańskich, a nie neopogańskich - mówił. Podkreślił, że najbardziej naznaczone tragedią wojny są rodziny. Są one rozbite i potrzebują szczególnej opieki. - Prowadzimy w naszych diecezjach terapie, rekolekcje, spotkania dla wdów, dla matek żołnierzy, którzy zginęli czy zaginęli, ale też są spotkania, dla osób które straciły dzieci. Szkolimy także kapłanów, żeby potrafili z tymi ludźmi pracować, ponieważ nikt z nas na tę wojnę nie był przygotowany- opowiadał.
Ks. Jakub Dębicki, ekonom posługujący w diecezji kamieniecko-podolskiej zwrócił uwagę, że największym problemem obecnie na Ukrainie jest brak stałej dostawy prądu. -Bywają dni, że przez dwadzieścia godzin na dobę nie ma prądu, a co za tym idzie nie ma ogrzewania. Prąd jest np. przez dwie godziny w ciągu dnia i przez dwie godziny w nocy. To jest trudne, gdy temperatura na zewnątrz wynosi minus piętnaście stopni - powiedział. Dodał, że w samym Kamieńcu Podolskim jest spokojnie. Natomiast na terenie diecezji np. w obwodzie Chmielnickim i w Winnicach, gdzie jest niedaleko do elektrowni atomowej czy do lotniska wojskowego widać tam drony i rakiety.
Mówiąc o kapłańskiej posłudze na Ukrainie, ks. Dębski zwrócił uwagę, że z jednej strony ma ona także wymiar praktyczny, przede wszystkim jest to sprawowanie sakramentów, dużo kierownictwa duchowego, rozmów i pomocy humanitarnej. Dodał, że diecezja kamieniecko-podolska jest największą na Ukrainie pod względem liczebności kapłanów i sióstr zakonnych. - To też pokazują pełne Kościoły wiernych i ludność, która przyjeżdża ze wschodu, by tam znaleźć schronienie – przekonywał. Zaznaczył, że Obraz Matki Bożej Częstochowskiej jest w wielu parafiach ukraińskich, a szczególnie tam, gdzie mieszkają Polacy.
Sekretarz Generalny Konferencji Episkopatu Ukrainy wyraził wdzięczność Polakom i naszemu Kościołowi, że od samego początku wybuchu wojny wspiera Ukrainę.
Maria Bareła-Gawenda