
W obliczu gwałtownej transformacji branży morskiej, narastającej samotności na oceanach i niebezpieczeństw geopolitycznych - na Jasną Górę „po życiowy kompas” przybyli Ludzie Morza. Marynarze, rybacy, portowcy, stoczniowcy i przedstawiciele gospodarki morskiej przynieśli do jasnogórskiego sanktuarium nie tylko dziękczynienie za swoją pracę, ale też troski związane z niepewnością jutra. Wskazując na Maryję jako „Gwiazdę Morza”, podkreślali, że w dzisiejszych burzliwych czasach wiara i praca na morzu pozostają ze sobą nierozerwalnie połączone.
O tym, że „morze łączy ludzi i narody” uwrażliwiał na Jasnej Górze biskup Ryszard Kasyna. Delegat KEP ds. Duszpasterstwa Ludzi Morza zwrócił uwagę, że choć ludzkie życie w dużej mierze toczy się wokół wód i mórz, społeczeństwo nie zawsze uświadamia sobie, jak głęboko jest od nich zależne. - Za sprawnym funkcjonowaniem światowego handlu oraz relacjami międzyludzkimi stoją konkretni pracownicy, a ich praca wiąże się ze szczególnym doświadczeniem, ponieważ żywioł ten z jednej strony zachwyca swoim pięknem, ale z drugiej zaś potrafi budzić lęk ze względu na brak twardego gruntu pod stopami - mówił bp Kasyna. Dodał, że choć samotność, niepewność oraz wiele wyzwań wpisanych jest w ten zawód, to Kościół pragnie być blisko Ludzi Morza, towarzysząc im i niosąc wsparcie w trudnych chwilach.
Na Jasną Górę przybyli licznie przedstawiciele sektora morskiego.
- Byłem kucharzem na statkach międzynarodowych. Pracowałem na początku od dziewięciu do jedenastu miesięcy w roku, po dwanaście godzin. Jak wracałem do domu to dzieci nie mogły mnie poznać, to była zbyt długa rozłąka - powiedział Włodzimierz Kosto z Gdyni. Dodał, że w latach 90. konkurencja na rynku pracy była bardzo duża i niełatwo było zdobyć pracę. Zwrócił uwagę, że dziś jest wdzięczny żonie, że zajęła się wychowaniem dzieci i go wspierała. Danuta Kosto podkreśliła, że choć było ciężko to dziś towarzyszy im wdzięczność za 50 lat życia małżeńskiego, dzieci i wnuki.
Witold Kozirog, adiunkt Uniwersytetu Morskiego w Gdyni podkreślił, że „każde morze ma port, każde morze ma latarnie i każdy rejs ma swój cel”, a dziś celem Ludzi Morza jest Jasna Góra. - Potrzebujemy takiego miejsca, aby się zatrzymać, zawierzyć nasze troski i podziękować. Morze jest przestrzenią, gdzie doświadczamy tego, że są siły trudniejsze od nas i powinniśmy zaufać, ponieważ jeżeli nie zaufamy, to nigdy nie wypłyniemy na głębie - powiedział adiunkt. Dodał, że na Uniwersytecie Morskim w Gdyni jest coraz więcej młodych, którzy pragną zostać Ludźmi Morza i nie trzeba ich do tego zachęcać.
Przedstawiciele Związku Zawodowego NSZZ „Solidarność” z Gdyni podkreślali, że dziś przyjechali, aby modlić się w intencjach Ojczyzny, o pokój na świecie, a także za młodych, aby mieli pracę, a emerytowani marynarze mogli godnie żyć.
O. Edward Pracz, redemptorysta, zwrócił uwagę, że najpiękniej Ludzi Morza nazwał św. Jan Paweł II podczas pielgrzymki do Gdyni w 1987 r. - „Morze przyzywa ludy i narody. Ci, którzy idą za wezwaniem nazywają się Ludźmi Morza”.
Krajowy dyrektor duszpasterstwa Ludzi Morza wskazał, że największą troską marynarzy wciąż pozostaje wielomiesięczna rozłąka z domem: dzieci dorastają bez obecności ojców, a cały ciężar prowadzenia domu spoczywa w tym czasie na matkach. Ponadto coraz częstszym problemem staje się presja ekonomiczna i redukcja załóg, gdzie zysk bywa przedkładany nad dobro człowieka. Redemptorysta dodał, że pielgrzymowanie morskich załóg to także modlitwa o bezpieczeństwo w świecie dotkniętym konfliktami zbrojnymi. Jak zauważył o. Pracz, przykładem takich zagrożeń było np. w marcu uwięzienie setek statków międzynarodowych w rejonie Cieśniny Ormuz w Zatoce Perskiej.
Duszpasterz przypomniał, że aż 90 procent światowych towarów przewożonych jest drogą morską, co oznacza, że produkty trafiające także na polskie stoły są efektem wyjątkowo ciężkiej i odpowiedzialnej służby na oceanach. Zwrócił uwagę, że Ludzie Morza potrzebują sakramentów i obecności kapłana, dlatego on pragnie im towarzyszyć. - Dane mi jest służyć na statkach pasażerskich, a w grudniu wypływam, aż na Półwysep Antarktyczny. Robię to dla załogi, aby święta spędzili z kapelanem, by nie byli sami - powiedział Krajowy dyrektor duszpasterstwa Ludzi Morza.
Organizatorem pielgrzymki jest Duszpasterstwo Ludzi Morza Centrum „Stella Maris” w Gdyni. Ośrodek ten na co dzień niesie wszechstronną posługę duchową, pomoc socjalną oraz gościnność marynarzom pracującym w wyjątkowo trudnych warunkach - z dala od ojczyzny, własnych rodzin i lokalnego Kościoła.
Maria Bareła-Gawenda