
Rodziny więźniarek niemieckiego obozu koncentracyjnego w Ravensbrück pielgrzymowały na Jasną Górę. Kobiety, podczas pobytu w obozie przyrzekły Pani Jasnogórskiej dziękczynną pielgrzymkę, po szczęśliwym ocaleniu i powrocie do ojczyzny. Dziś w dużym stopniu pielgrzymowanie kontynuują rodziny.
Maria Lorens, córka byłej więźniarki Katarzyny Matei podkreśliła, że te kobiety uczą nas, że są wartości, które od pokoleń pozwalały przeżyć i świadczyły o godności człowieka, że ich siłą była wiara i wierność. - Te nasze mamy dały nam ogromny przykład. Pierwsza pielgrzymka więźniarek do Sanktuarium odbyła się w maju 1946 roku. Inicjatorką spotkań była Józefa Kantor, harcerka ze Śląska, więziona przez cały okres okupacji w obozie. Wypełniały to swoje ślubowanie i przez lata tutaj przyjeżdżały. Wiem, jak one się modliły, widziałam to, bo przyjeżdżałam tu jeszcze jako dziecko z moją mamą. Pamiętam jaki tutaj był tłum więźniarek z różnych miejsc Polski. Po takich przeżyciach, po takiej traumie i nie słyszałam, żeby któraś pytała, gdzie był Bóg. Widoczne było to ogromne zawierzenie Matce Boskiej Częstochowskiej. Każda z nich dziękowała i mówiła, że to modlitwa uratowała im tam życie – wspominała Maria Lorens, podkreślając, że dziś to pielgrzymowanie w grupie dzieci, wnuków, przyjaciół to pamięć o tych kobietach, ale to przypominanie, że zwyciężyły wartości.
W niemieckim obozie koncentracyjnym w Ravensbrück były więzione kobiety różnych narodowości. Najwięcej było Polek - ponad 40 tysięcy, przeżyło z nich 8 tysięcy. Dziś żyje kilka więźniarek. W pielgrzymce z powodu stanu zdrowia nie uczestniczyły, ale każdego roku przybywa pani Irena Cyrankiewicz, która była więziona w obozie Auschwitz-Birkenau.
- Staram się być na tej pielgrzymce dlatego, że my się tak uzupełniamy, jesteśmy jak jedno ciało, wykruszmy się pomału, ale ja dzisiaj reprezentuje to pokolenie. No taka jest wola Boża, że żyję i czuję jeszcze ogromną potrzebę, żeby jeszcze wszystkie moje jakieś intencje oddać i prosić, szczególnie tutaj naszą Królową – mówiła pani Irena i podkreślała, że Jasna Góra jest dla niej jest i była bardzo ważnym miejscem. - Tyle łask przez całe życie otrzymałam, dzisiaj już w słabości, ale w wielkiej radości dziękuję, że mogę jeszcze tutaj być i oddać to wszystko Maryi, wszystko co jeszcze jest w moim sercu.
Msza święta w intencji więźniarek ich rodzin oraz ojczyzny odprawiona została w Kaplicy Matki Bożej. Eucharystii przewodniczył ks. Stanisław Michałowski, kapelan więźniarek zauważył, że te kobiety przypominają o tym, jak ważna jest prawda.
-Więźniarki Ravensbrück, w tym obozie znalazły się też dlatego, że dla nich naczelnym hasłem był Bóg, honor, ojczyzna. One wówczas jako harcerki, gimnazjalistki, walczyły o polskość. Mija 81 lat od wyzwolenia obozu, ale wciąż trzeba je wspominać, w tych dzisiejszych czasach potrzeba nam właśnie głosić, że są jakieś ideały, są osoby, o których nie możemy zapomnieć. One tam w obozie, później po powrocie z niego zachowały się tak jak trzeba. Ich postawa pozostaje godną podziwu dla dzisiejszej młodzieży – podkreślał ks. Stanisław Michałowski.
Obecnie pamięć o więźniarkach pielęgnuje Stowarzyszenie Rodzin Więźniarek Niemieckiego Obozu Koncentracyjnego Ravensbrück. Prezes Stowarzyszenia, Elżbieta Kuta wyraziła wielką radość, z obecności młodego pokolenia na pielgrzymce. - Patrząc na młodzież dzisiaj tutaj, wierzymy, że nigdy echo ich głosów nie zamilknie. Nasze stowarzyszenie powstało właśnie po to, żeby pamięć o tych kobietach przetrwała. Kiedy powoli więźniarki odchodziły na wieczną wartę, a wśród nich moja mama, wtedy dokładnie dziewięć lat temu z inicjatywy kilku więźniarek m.in. prof. Wandy Półtawskiej, pani Syczowej, Osiczko powstało stowarzyszenie. One nas o to prosiły, pamiętajcie, nie zapomnijcie o nas. No i tak się dzieje – zauważały Prezes Stowarzyszenia.
Poprzez udział w pielgrzymce pamięć o więźniarkach wyraziła młodzież z 5. Tarnowskiej Drużyny Harcerskiej im. Janusza Korczaka z Żabna. - Przyjeżdżamy na pielgrzymki, opiekujemy się też grobami kobiet, które po powrocie z obozu mieszkały w Tarnowie. My jako harcerze też podążamy śladami więźniarki Józefy Kantor, która pochodziła z naszego regionu. Ważne jest przekazywanie tej historii młodemu pokoleniu. Jasna Góra to ważne miejsce dla więźniarek i dla nas - mówiła podharcmistrz Renata Kawula.
Arkadiusz Szlachetko, jest prawnukiem Marii Ratajczak, więźniarki niemieckiego obozu koncentracyjnego Ravensbrück, która nigdy z niego nie powróciła. - Nie miałem oczywiście możliwości poznania prababci. Poznałem ją mając 6 lat, kiedy moja babcia, czyli jej córka opowiedziała mi o niej, wtedy moja babcia mając 9 lat była świadkiem aresztowania swojej mamy i od tamtego momentu nigdy więcej jej nie spotkała. Po ponad 70 latach udało się odnaleźć miejsce, właśnie w Ravensbrück, zbiorową mogiłę, w której spoczywają szczątki mojej prababci – wspominał Arkadiusz i podkreślał, że ta pielgrzymka jest dla niego upamiętnieniem prababci, ale też wszystkich kobiet. - Jest ważne, abyśmy tutaj byli, bo więźniarek praktycznie tych, które przeżyły już nie ma, pozostały dzieci, wnuki, prawnuki, dlatego jesteśmy tutaj i naszą obecnością, naszą modlitwą chcemy świadczyć o ich bohaterskimi męczeńskim życiu i przekazywać pamięć kolejnym pokoleniom.
Na Jasnej Górze pamięć o martyrologii II Wojny Światowej jest nadal żywa. Ta dotycząca konkretnie „Dziewczyn z Ravensbrück” zachowana jest między innymi w wotum złożonym w 2021 r. To urna z prochami zamordowanych kobiet.
Obóz Ravensbrück został założony w marcu 1939 roku. Najcięższy i najokrutniejszy obóz koncentracyjny dla kobiet był miejscem pracy przymusowej, eksperymentów medycznych.
Anna Przewoźnik