
Organizatorzy pielgrzymki maturzystów diec. bielsko-żywieckiej zachęcali młodzież, by dokonywali życiowych wyborów w świetle Ewangelii i w swojej codzienności naśladowali Jezusa. Na Jasną Górę przybyło prawie tysiąc uczniów. Był to dla nich czas rozeznawania życiowej drogi i oddania przyszłości Królowej Polski.
Ks. Dominik Opyrchał, katecheta, towarzyszył maturzystom z I Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Skłodowskiej – Curie w Andrychowie. Podkreślił, że w szkole, w której uczy jest „duże zainteresowanie” religią; na zajęcia uczęszcza około 85% uczniów. Kapłan zauważył też, że ci, którzy zdecydowali się uczestniczyć w tych zajęciach wykazują się zaangażowaniem w życie wiarą. – Widzę w nich głębokie zainteresowanie treściami, które staram się im przekazać – powiedział.
Szymon Wojtyła i Wojciech Smaza, uczniowie I LO w Andrychowie, chodzą na religię. Dla Szymona zajęcia te stanowią wartość – maturzysta nie tylko czerpie z nich wiedzę, ale także uczy się poprzez obserwację postawy katechetów. Podkreślał, że to co stanowi dla niego wartość w życiu, to wiara, której uczył się i uczy nadal w domu, wśród swoich bliskich. – Osoba Jezusa jest dla mnie ważna. To we mnie „weszło” tak mocno, że nie potrafiłbym inaczej funkcjonować - powiedział młody mężczyzna.
Wojciech przyznał, że trwanie przy Bogu pozwala nie zagubić się w życiu, a pomocą w tym są modlitwa, regularna spowiedź i przyjmowanie sakramentów. – Wtedy Bóg jest z nami cały czas, działa w nas i pomaga nam w życiu – wyjaśnił nastolatek. Wiedzę na temat Boga czerpie z domu; podkreślił, że jego rodzice są bardzo wierzący, z zajęć religii, ale także z przynależności do oazy młodzieżowej. Dołączył do niej w pierwszej klasie liceum i tam znalazł ludzi, którzy w życiu kierują się podobnymi wartościami jak on sam.
Joanna Czyżcieciak ze szkołą związana jest na trzy różne sposoby – jako nauczycielka i wychowawczyni, jako absolwentka oraz jako mama absolwentów. Zapytana o zmiany zachodzące w szkole w kontekście uczęszczania na lekcje religii powiedziała, że odzwierciedlają to, co dzieje się w dzisiejszym świecie; jako odniesienie podała przykład swojej poprzedniej klasy, kiedy wszyscy brali udział w katechezie, a na pielgrzymkę przyjechała zaledwie jedna osoba z klasy. Dziś sytuacja wygląda inaczej – na Jasną Górę zdecydowało się przybyć większość uczniów, ale frekwencja na lekcjach religii to tylko pięćdziesiąt procent.
Martyna Jesse na religię nie chodzi. Podkreśliła jednak, że jest osobą wierzącą i praktykująca, a rezygnacja z katechezy w szkole podyktowana była dużą ilością zajęć dodatkowych. Dziewczyna zauważyła też, że najważniejsze jest by „pozostać sobą”, czyli zachować wartości w jakich się wzrastało i nie uginać się pod wpływem wartości propagowanych w dzisiejszym świecie i prezentowanych w mediach, także społecznościowych.
Filip Dobucki, jako jeden z tych, którzy uczęszczają na religię obserwuje tendencję malejącą w kwestii frekwencji. Nastolatek przyznał, że zawsze nie tylko nie „uciekał” przed katechezą, ale także angażował się we wspólnoty, w których wiara stanowi wartość, jak chociażby harcerstwo. Dodatkowo przyznał, że lekcje religii to czas, kiedy można czerpać wiedzę także z zakresu etyki.
Aby dokonywać życiowych wyborów w świetle Ewangelii zachęcał młodych ks. Marek Studencki. Wikariusz generalny diecezji bielsko-żywieckiej podkreślił, że Bóg jest twórcą naszego życia i On ma najlepszą receptę, abyśmy je jak najlepiej przeżyli. - Jezus zachęca, aby podążać Jego śladami. On przed każdą ważną decyzją szedł w ustronne miejsce i modlił się, ale też głosił Słowo i to jest bardzo ważne, abyśmy nie tylko modlili się, ale też działali. To jest to rozeznawanie życia w świetle Ewangelii – wyjaśniał ks. Studencki. Dodał, że dokonywanie wyborów to praca nie tylko po maturze, ale to zadanie na całe życie. Zauważył, że wiele decyzji podejmujemy doraźnie, a tam, gdzie Bóg nas posyła to nie tylko daje nam zadania, ale daje też siłę, żeby je zrealizować.
Ks. Studencki zwrócił uwagę, że Pismo Święte jest głównym źródłem pomagającym w rozeznawaniu życiowej drogi. To jest, jak zaznaczył „list Boga do człowieka”.
- Wszystko nas prowadzi do żywej relacji z Jezusem i jak ją odkryjemy, to już nikt nas nie będzie musiał przekonywać do wiary i modlitwy – podkreślił. Dodał, że jeżeli ktoś załapie tą żywą relację z Jezusem, to już będzie miał spokojne życie. Wikariusz generalny diecezji bielsko-żywieckiej zauważył, że dziś na Jasną Górę przybyło więcej maturzystów niż w ubiegłym roku i choć nie wszyscy młodzi uczęszczają na lekcje religii to pragnęli być na Jasnej Górze i szukają swojego miejsca w Kościele.
Maria Kopacka-Fornal, Maria Bareła-Gawenda