
Są nauczycielami, kucharzami, ogrodnikami, a nawet lekarzami. Ich posługa i modlitwa, często w ciszy i cieniu, jest niezastąpiona w funkcjonowaniu klasztorów i domów zakonnych. Na Jasnej Górze trwa 43. Pielgrzymka Braci Zakonnych pod hasłem „Brat Zakonny - Uczeń, Misjonarz”.
W tym roku nauki głosi m.in. o. Sylwester Cabała. Redemptorysta przybliża braciom postać i duchowe dziedzictwo św. Gerarda Majelli, patrona tegorocznej pielgrzymki. Ten włoski zakonnik ze Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela choć urodził się 300 lat temu, to wciąż dla wielu osób może być inspiracją. - Może on inspirować do dwóch rzeczy: aby być blisko Jezusa i tę więź rozwijać, a także by uczyć się wrażliwości na potrzeby ludzi, ponieważ brat Gerard był człowiekiem otwartego i wrażliwego serca - mówił o. Cabała. Rekolekcjonista przypomniał, że święty potrafił zauważać ludzi w potrzebie i nie tylko dawać im chleb, ale też potrafił dostrzec biedę duchową drugiego człowieka i tego można się od niego uczyć. Za dwa tygodnie rozpocznie się peregrynacja figury z relikwiami św. brata Gerarda, która przybędzie z Włoch do Polski. W środę, 28 października będzie ona na Jasnej Górze podczas Apelu Jasnogórskiego.
Do jasnogórskiego sanktuarium przyjechali bracia z różnych zgromadzeń zakonnych. Dla nich jest to czas modlitwy, refleksji i bycia we wspólnocie.
- Każda pielgrzymka braci zakonnych to pokazanie, że jesteśmy w Kościele, ponieważ często dla innych jesteśmy niewidoczni. Czasami, gdy spotykamy się z wiernymi, to oni są zdziwieni, że taka droga w Kościele istnieje. A my pełnimy różne funkcje począwszy od ogrodnika po furtiana czy zakrystiana. Ja kiedyś szyłem habity, a dziś jestem m.in. duszpasterzem motocyklistów - mówił brat Janusz Mędygrał. Kapucyn zwrócił uwagę, że być bratem zakonnym to dawać świadectwo o Jezusie i głosić Ewangelię wszędzie, gdzie się posługuje. - Jeżdżę z innym bratem na pielgrzymki motocyklowe, rajdy i ludzie otwierają się na nas, widzą, że mamy wspólną pasję i czasem od motocykla przez rozmowę dochodzimy do Jezusa, do zbawienia - podkreślił brat.
Cysters brat Antoni Procek posługuje w opactwie w Wąchocku. W klasztorze pełni funkcję podprzeora, ale zajmuje się także chorymi i gospodarstwem. Odnosząc się do hasła pielgrzymki „Brat zakonny - Uczeń i Misjonarz” zwrócił uwagę, że w dzisiejszych czasach być misjonarzem oznacza świadczyć o Bogu i wierze swoim życiem. – My bracia nie głosimy Słowa Bożego w taki sposób jak księża, my głosimy je naszym życiem, postępowaniem i modlitwą – powiedział brat Procek.
Dla marianina brata Andrzeja, który od 15 lat posługuje w Puszczy Mariańskiej, bycie bratem zakonnym to wielki przywilej i służba Matce Bożej, a pielgrzymka jest „audiencją u Matki”. - Codziennie przygotowuję do Mszy św., służę podczas ślubów, pogrzebów, ale także wykonuję codzienne obowiązki, jak np. palenie w piecu – mówił i dodał, że do Maryi przynosi dziękczynienia i prośby.
Jezuita brat Remigiusz Rutecki, koordynator pielgrzymki, zauważył, że spotkania na Jasnej Górze z jednej strony umacniają braci w powołaniu, ale z drugiej strony pokazują, że brackich powołań w Polsce jest niestety coraz mniej. Jezuita zauważył, że jako brat „czuje, że jest na właściwym miejscu”. Dziś zachęca wszystkich rozeznających życiową drogę, żeby zgłaszali się do osób zajmujących się powołaniami, ponieważ każdy może znaleźć inspirującą dla siebie duchowość.
Dwudniowa Pielgrzymka Braci Zakonnych na Jasnej Górze zakończy się jutro.
Maria Bareła-Gawenda