
- Panowie biskupi, piuski w górę! – tak pątników witali dziś kard. Konrad Krajewski, bp Marek Marczak i bp Piotr Kleszcz. Oprócz pielgrzymów z arch. łódzkiej, weszły grupy z arch. częstochowskiej, diec. radomskiej, łowickiej i diec. włocławskiej. To dziś prawie 30 grup pieszych, głównie parafialnych i dekanalnych a także kilka rowerowych. Największą była licząca prawie 2 tys. osób 101. Pielgrzymka Łódzka. „Najstarszą” w tym gronie 416. Pielgrzymka Sieradzka.
Orkiestry, stare pieśni maryjne i pielgrzymkowe covery, regionalne stroje ludowe, feretrony, to wielka rozmaitość dzisiejszych pielgrzymek.
Tak w 415. Pieszej Pielgrzymce Sieradzkiej nie brakowało regionalnych akcentów - w strojach, chustach czy charakterystycznych haftów także przy pielgrzymkowych emblematach.
Wiele grup wkraczało wyśpiewując Jasnogórskie Śluby Narodu, które w roku 70. rocznicy ich złożeni przez Polaków, stały się wielkim duchowym zadaniem tegorocznych pątników.
Jakub Mituta przyjechał w Pielgrzymce rowerowej z Turku w diec. włocławskiej. To grupa, która nie tylko jedzie na Jasną Górę, ale również na rowerach wraca pokonując w sumie ok. 380 km. Dla Jakuba to 11 pielgrzymka, skończył studia, od 1 września rozpoczyna pracę. Młody pątnik pasjonuje się historią, podkreśla, że Jasna Góra była i jest „miejscem, gdzie zawsze byliśmy wolni”, a dzięki wiarze, zaufaniu Bogu i Maryi możemy wiele trudności, także dziejowych pokonać, to nas spaja, scala, umacnia. – Tu w naszym narodowym sanktuarium modlimy się o pokój w naszej ojczyźnie i naszych sercach, w naszych rodzinach. Dzięki Matce Bożej mogliśmy wyjść z wielu opresji - mówił pątnik.
W wielu pielgrzymkach uczestniczyły całe rodziny. Marlena Wiśniewska, która po raz pierwszy wyruszyła szlakiem na Jasną Górę razem ze swoimi dwiema córkami, stwierdziła, że jest z nich niesamowicie dumna za to, że się nie poddały i przeszły z nią całą drogę na spotkanie z Matką Bożą. – Pielgrzymowanie daje możliwość poznania swoich bliskich oraz wzmacnia wiarę w ich możliwości – wyjaśniła. Jej córka Kornelia zapewniała, że nie będzie to jej odstanie rekolekcje w drodze i na pewno weźmie w niej udział za rok. – Pielgrzymka pokazała mi moją wytrwałość oraz dała masę niezapomnianych wspomnień – stwierdziła.
Pielgrzymi z Pieszej Pielgrzymki z Mierzyna weszli na Błonia Jasnogórskie w akompaniamencie muzyki granej przez orkiestrę. Pątniczka Dagmara, która uczestniczy w niej od 15 lat, stwierdziła, że pielgrzymowanie daje ogromną siłę i poczucie, że można w życiu poradzić sobie ze wszystkim. Zaznaczyła również, że w rekolekcjach w drodze ważne jest budowanie wspólnoty. – Jesteśmy jak jedna wielka rodzina, do której co roku dołączają kolejne osoby – mówiła.
Mateusz Fertała, jeden z organizatorów Pieszej Pielgrzymki Wieluńskiej, która szła pod hasłem „Maryja – pokój i dobro”, mówił, że w tym roku dołączyło do niej wiele nowych osób, w tym dużo młodzieży oraz rodzin z dziećmi. Pątnicy udadzą się również w drogę powrotną do Wielunia. Jak zauważył organizator, każdy dzień w drodze zbliża ludzi do siebie. – Jest to super czas zawiązywania relacji i spotkania dobrych ludzi – wyjaśnił. Uczestnicy starają się, aby znakiem rozpoznawczym ich pielgrzymki była rozśpiewana grupa muzyczna, do której należy ponad 40 osób.
Wielu pielgrzymów pozostanie na Jasnej Górze dwa dni, by w środę wziąć udział w uroczystości Matki Bożej Jasnogórskiej i dopiero po odpuście, czasem też pieszo wyruszyć w drogę do domu, jak m.in. pątnicy z Grocholic.
Jak podkreślali pielgrzymi ta droga do Maryi, to nie tylko wyprawa do Jej Jasnogórskiego Tronu, ale i w głąb własnego serca. – Pielgrzymka to czas, kiedy spędza się go wiele z samym z sobą, w codziennej gonitwie nie ma tyle sposobności na przemyślenia jak na pielgrzymce. Tu nie ma drogi na skróty – chwali rekolekcje w drodze Łukasz Budek z Siemkowic w arch. łódzkiej.
Michał Łongiewka, Mirosława Szymusik