
W Wielki Piątek Liturgii Męki Pańskiej na Jasnej Górze przewodniczył podprzeor klasztoru o. Marcin Ciechanowski. Przypomniał o „Bożej transakcji życia”, która dokonała się na krzyżu, bo tak jak Barabasza z wyrokiem śmierci, tak miejsce każdego z nas, zajął Jezus.
W homilii o. Ciechanowski podkreślił, że zbawienna była zgoda Jezusa na to wszystko, co było Bożym zamysłem, od początku była w Nim zgoda: na Wcielenie; „życie bez przywilejów - narodziny w grocie, ucieczka do Egiptu, życie w Nazarecie, do którego nikt by się nie wybrał”. Zwrócił uwagę, że człowiek może nazwać miarę swoich sukcesów i dokonań jak odkrycie naukowe czy wyczyn sportowy, a Syn Boży mówi o wykonanym zadaniu, „wykonało się”, gdy umiera na krzyżu, czyli z ludzkiej perspektywy przegrywa. - Ale on nie przegrał. Właśnie ten krzyż przez niego niesiony stał się mieczem, który przebił szatana. Powiodło się Królowi – mówił zakonnik i wyjaśniał, że Ewangelia Janowa uwypukla właśnie królewskość Jezusa, którego tronem jest krzyż, a Jego pasja staje się liturgią. - A w tej liturgii Chrystus arcykapłan składa ofiarę z samego siebie w wolności królewskiej – podkreśla kaznodzieja.
O. Ciechanowski wskazał, że Chrystus przyjął, co mu się nie należało, na co nie zasłużył, czyli śmierć, a dał nam to, co nam się nie należało, czyli życie. Przypomniał ewangelicznego zbrodniarza Barabasza, który miał przecież wyrok śmierci, a został uwolniony, bo jego miejsce zajął Jezus. - Może Barabasz wybiega za mury Jeruzalem i widzi niesamowitą rzecz. Miejsce, które było przygotowane dla niego, na jego egzekucję, ktoś inny zajął. Ktoś go podsiadł na krzyżu. On nie musi ponieść śmierci na krzyżu. I to właśnie oznacza, że Chrystus umarł za każdego z nas, w nasze miejsce, zamiast nas. Myślę, że Barabaszowi do końca życia krzyż kojarzył się z życiem. Bo jego życie dzięki krzyżowi zostało uratowane. On tego dnia otrzymał nowe życie. Więc dziś nie całujemy krzyża jako narzędzia zbrodni, tylko jako drzewo życia. Dzięki niemu żyjemy – przekonywał o. Ciechanowski. Podkreślał, że tak jak uzdrawiając kobietę chorą na upływ krwi i sam stając się nieczystym, tak i nas Chrystus leczy tylko w ten jeden sposób, biorąc nasz grzech na siebie, biorąc ludzką nędzę na siebie.
- On nie przyszedł czynić cudów, choć to robi. On nie przyszedł leczyć, uzdrawiać, tylko Jezus przyszedł zaznać śmierci, w którą człowiek wszedł i pokonać jej korzeń – mówił dalej. Przywołując św. Augustyna, wyjaśniał słowami tego świętego z Hippony, że to Szatan posiadał zastaw za nasze grzechy a została wylana Jezusowa krew bez grzechu i zgładziła ludzki zastaw grzechu.
„Zabiliście Lekarza, a Lekarz ze swej krwi przyrządził lekarstwo dla swoich morderców. Wielkie miłosierdzie i chwała. Cóż może zostać nieodpuszczone, jeśli im odpuszczono morderstwo Boga? Nie ma większego grzechu niż zabić Chrystusa. A gdy i ten grzech został odpuszczony, co w ochrzczonym wierzącym człowieku pozostaje jeszcze nieodpuszczonego?” – mówił słowami św. Augustyna kaznodzieja.
Komu Jezus przekazał ducha, tym, którzy go nie mieli, nie oddał, przekazał tym, którzy stali pod krzyżem. To jest pierwszy Kościół, zalążek Kościoła. Maryja, dwie Marie, Jan, Setnik i każdy z nas dziś wierzących. Przekazał swojego ducha. A śmierci Chrystusa towarzyszyły spektakularne zjawiska.
Przywołując Janowy opis śmierci Chrystusa podkreślił, że Bóg rozrywając zasłonę Przybytku z góry na dół, wpuścił nas do najświętszego miejsca Świątyni. - Już otwarte, mogę wejść. Jest ktoś, kto oddał swoje życie. To jest mój Bóg. Nic więcej nie mogę otrzymać od Niego. Nic więcej nie potrzebuje od niego, tylko jego samego – powiedział na zakończenie o. Ciechanowski.
Podczas Liturgii wielkopiątkowej kantorzy odśpiewali opis Męki Chrystusa z Ewangelii wg św. Jana. Po procesji, geście prostracji przez przewodniczącego liturgii, czyli padnięciu na twarz i leżeniu krzyżem przed obnażonym ołtarzem, liturgii Słowa, rozszerzonej modlitwie powszechnej, która jest wielką prośbą do Boga, by zbawienie stało się udziałem wszystkich ludzi, nastąpiła uroczysta adoracja Krzyża - znaku zwycięstwa Chrystusa i zbawienia. To centralny punkt wielkopiątkowej liturgii. Po adoracji krzyża rozpoczęła się Komunia św. Liturgia Wielkiego Piątku prowadzi od adoracji krzyża do zjednoczenia z Chrystusem w Komunii św. ukazując w ten sposób, że istnieje ścisły związek pomiędzy ofiarą Chrystusa na krzyżu a Eucharystią. Wielki Piątek to jedyny dzień w roku, w którym nie odprawia się Mszy św.
Na zakończenie liturgii, przy trzasku kołatek Najświętszy Sakrament w monstrancji okrytej welonem został przeniesiony do Grobu Pańskiego. Zgodnie z tradycją został przygotowany w Kaplicy Matki Bożej. W tym roku jego wymowa nawiązuje do 70. rocznicy złożenia Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego.
W Wielki Piątek adoracja Chrystusa odbywać się całą noc.
Całą noc, do 5.30 rano odbywać się będzie także spowiedź w Kaplicy Matki Bożej, a więc tam, gdzie trwać będzie adoracja Jezusa w grobie.
BP JasnaGóraNews/mir



