
O tym, że uzależnienie niszczy rodziny i zabiera życie przypominali uczestnicy Jasnogórskich Spotkań dla Uzależnionych. Każdego roku tysiące pielgrzymów przybywa na Jasną Górę, aby razem z Maryją nieść krzyż trudnej codzienności. Wielu z nich dziękuje za lata trzeźwości, ale są i tacy, którzy tutaj próbują zacząć swoją przemianę. Uczestnicy zjednoczyli się na wspólnej Eucharystii, drodze krzyżowej i wzięli udział w specjalnych mitingach.
Aby Bóg był pierwszym Gospodarzem Życia zachęcał podczas Eucharystii na Szczycie Jasnej Góry abp Andrzej Przybylski. Metropolita katowicki zwracał się do uczestników pielgrzymki, aby nie traktowali Boga jak gościa w swoim życiu, aby nie był On zapraszany tylko do wysprzątanych pokoików, ale aby Go wpuszczano jako Gospodarza do brudów, upadków i lęków – „Pozwólcie Mu działać”.
-Weźcie z Jasnej Góry, Maryję nie jak gościa od jednej zdrowaśki, ale jak Gospodynię i powiedzcie jej: Maryjo tyle razy próbowałem kierować swoim życiem i nic z tego nie wyszło teraz ty pokieruj tym wszystkim - zachęcał metropolita katowicki.
Kaznodzieja zwracał uwagę, że drzwiami oczyszczenia, prawdziwego detoksu jest spowiedź święta, ponieważ najwięcej świadectw przemiany właśnie zaczyna się od oczyszczenia serca. Zauważył, że nie da się rozpocząć czegoś nowego jeżeli najpierw nie zmyje się swoich grzechów. –„Potrzebne jest napełnienie po brzegi stągwi, a jednym z napełnień jest modlitwa”.
Abp Przybylski życzył, aby uczestnicy Jasnogórskich Spotkań dla Uzależnionych byli dla siebie świadectwem, aby tej drogi do trzeźwego życia i dziękczynienia za nie, nie zatrzymywali tylko dla siebie, ale by dzielili się z innymi. Wyraził także wdzięczność wszystkim opiekunom grup AA, za organizację mitingów, wsparcie i piękną wspólnotę. – Dziękuję, że ratujecie innych i wielokrotnie wyciągacie ludzi z bagna. Dziękuję, że dźwigacie z upadku, tych, którzy jeszcze leżą – mówił kaznodzieja.
Na Jasną Góry przybyli uzależnieni z całej Polski, członkowie klubów AA, ale także osoby, które potrzebują Bożego wsparcia, aby rozpocząć swoją drogę.
- Przez długie lata moim życiem rządził alkohol. Sam siebie katowałem. To była gehenna, ponieważ uzależnienie było tak silne, że gdy głowa mówiła nie rób tego, nie pij, to nogi prowadziły do sklepu czy do baru, żeby spożyć alkohol - dzielił się swoim świadectwem Zygmunt. Zauważył, że to był bardzo trudny czas nie tylko dla niego, ale także dla jego rodziny, aż przyszedł moment, gdzie stwierdził, że nie chce już tak dłużej żyć. Mężczyzna zaczął uczęszczać do grupy AA działającej przy klubie „Wytrwałość” i tak zaczęła się jego droga do lepszego życia. Dodał, że trzeźwienie nie polega tylko na „zakręceniu butelki”, ale to ciągła nauka życia w trzeźwości.
„Matka na mojej drodze trzeźwości” to nie tylko temat tegorocznych Jasnogórskich Spotkań dla Uzależnionych to prawdziwe świadectwa ludzi wdzięcznych Pani Jasnogórskiej tak, jak Zygmunt, który swoją drogę rozpoczął od pielgrzymki na Jasną Górę i od tego czasu dziękuje Matce Najświętszej za Jej opiekę i za to, że dzięki Niej może być trzeźwym człowiekiem.
- Chciałabym dziś podziękować Matce Bożej za 31 lat mojej trzeźwości. To moje najpiękniejsze lata życia. Dziś czerpię garściami i wiem, że od Maryi dostałam szansę, aby zmienić swoje życie - dzieliła się swoim świadectwem Anka, alkoholiczka. Wyjaśniała, że zawsze przedstawia się „Anka, alkoholik” ponieważ z tym określeniem się utożsamia i nie wstydzi się tego, że jest alkoholikiem. Dodała, że jej życiową terapią jest także modlitwa „która dopełnia całość”.
W jasnogórskim spotkaniu brały udział także osoby współuzależnione.
Agnieszka, żona alkoholika zwróciła uwagę, że uzależnienie jest „chorobą całej rodziny”. Jak zauważyła, zawsze najbardziej cierpią właśnie najbliżsi: dzieci, współmałżonek czy rodzice. - Mój mąż nadużywał alkoholu, były liczne awantury i stwierdziłam, że tak dalej nie mogę funkcjonować i zaczęłam szukać pomocy a taką otrzymałam w klubie AA. Chodzę tam na spotkania od 17 lat - opowiadała kobieta. Zauważyła, że zadaniem osoby współuzależnionej jest m.in. wspierać osobę uzależnioną, być z nią i dalej próbować budować rodzinę. Dziś mąż Agnieszki nie pije od 13 lat. Jak zapewniała można żyć bez alkoholu, bawić się, jeździć na wakacje i to jest piękne życie.
- Patrzyłem na swojego ojca, który pił alkohol, niszczył rodzinę, swoje życie i przyrzekłem sobie, że nigdy nie popełnię takich błędów jak on. I okazało się, że stałem się właśnie taki sam. Ja też piłem alkohol i zniszczyłem swoją rodzinę, życie, zdrowie i w końcu zdałem sobie sprawę, że ten nałóg jest silniejszy ode mnie - mówił Marcin, Dorosłe Dziecko Alkoholika.
Dodał, że gdy pił i żona wyrzuciła go z domu, to przyszedł moment, że spojrzał na swoją trzy letnią córeczkę i stwierdził, że nie chce dla niej takiego życia i tak zaczęła się jego droga do bycia trzeźwym.
Mężczyzna zwrócił uwagę, że w jasnogórskich zjazdach biorą udział ludzie, którzy mają odwagę stanąć przed amboną i opowiedzieć o swoim życiu, wyrzucić z siebie to co ich boli, ale też pragną przestrzec innych i być świadectwem, zwłaszcza dla tych, którzy przybyli na Jasną Górę pierwszy raz. Marcin bierze udział w spotkaniach dla DDA i zapewnia, że mogą one pomóc uporać się z traumami z dzieciństwa. Jak przekonuje: „każde dzieciństwo powinno być wspaniałe. Pozwólmy dzieciom być dziećmi”.
O. Ryszard Bortkiewicz, paulin, organizator jasnogórskich spotkań wyjaśniał, że uzależnienia są chorobą zaprzeczeń, ponieważ uzależniony człowiek wypiera problem, zaprzecza faktom i uruchomiają się w nim różne mechanizmy obronne. Paulin podkreślił, że na Jasnej Górze proponuje ludziom spotkanie z Maryją i spotkanie, czyli „gotowość na…”. - Jeżeli osoba uzależniona spotka się tutaj z drugim człowiekiem i wysłucha jego historii, osoby, która choć sięgnęła dna, to teraz prowadzi piękne i szczęśliwe życie być może zapragnie tego samego i zobaczy, że jest to możliwe - mówił. Dodał, że najpiękniejsze i najważniejsze jest to, żeby stanąć wprawdzie przed samym sobą i zapytać siebie, kim ja jestem? Paulin zauważył, że każdy z nas jest słabym człowiekiem, który potrzebuje Bożej dłoni, a Kościół daje nam konfesjonał, w którym możemy poznać prawdę o sobie, a następnie nasze czyste serce prowadzi do pokarmu, jakim jest Eucharystia.
O. Bortkiewicz zachęca, aby każdy kto ma problem i boryka się z uzależnieniami „otworzył drzwi” i wykonał pierwszy krok. - Cenna jest każda minuta, godzina, każdy tydzień, ponieważ na szczyty wchodzi się małymi krokami. Jeżeli zrobimy pierwszy krok to za nim przyjdą kolejne. Zrób go dzisiaj a spotkasz na pewno fantastyczny pomysł na życie, który przygotował dla ciebie Bóg. Przełam w sobie dumę, stań pokornie i zawołaj Panie Jezu, zlituj się nade mną – apelował organizator Jasnogórskich Spotkań dla Uzależnionych.
Dla uczestników przygotowano w różnych miejscach jasnogórskiego sanktuarium specjalne mitingi, czyli grupowe spotkania ze świadectwami m.in. dla Anonimowych Alkoholików, Narkomanów, Dorosłych Dzieci Alkoholików, Anonimowych Przemocowców, Dłużników czy Hazardzistów. Każda osoba mogła znaleźć tutaj odpowiednie spotkanie dla siebie. Dla uczestników była to okazja do konfrontacji własnej postawy, refleksji nad życiem i doświadczenia wspólnoty.
36. Jasnogórskie Spotkania dla Uzależnionych zakończy dzisiaj zawierzenie Matce Bożej w Kaplicy Cudownego Obrazu o g. 13.30.
Szacuje się, że w Polsce od alkoholu uzależnionych jest około 600 tys. do blisko 1,2 mln osób, a od narkotyków około 59 tys. osób. natomiast łączna liczba osób wymagających specjalistycznego leczenia lub wsparcia jest jednak znacznie wyższa. Nieustannie pojawiają się także nowe uzależnienia np. od social mediów, skrolowania treści w Internecie czy przesadnego dbania o sylwetkę.
Maria Bareła-Gawenda



