
„Weź ze sobą, człowieku, śpiwór i namiot, łychę i michę i odpuść sobie śmieci – to wciąż aktualna zachęta, którą realizuje w drodze wielu poszukujących Boga, sensu, relacji. Na Jasną Górę dotarła 48. Piesza Pielgrzymka Młodzieży i Rodzin Różnych Dróg i Kultur. Niektórzy mówili: „jesteśmy takim Kościołem drogowym”, w którym jest miejsce na nasze historie kryzysów, ale i dźwigania się z nich, wiarę „oczywistą” i wiarę poszukująca, a także jej brak.
Ania pochodzi z Milanówka, jest studentką psychologii. Na pielgrzymce jest „od zawsze”, bo na niej się wychowała, jej rodzice też chodzili w niej od młodości. Deklaruje się jako niewierząca, ale tę pielgrzymkę na Jasną Górę po prostu lubi, bo tutaj każdy jest akceptowany. - Mogę jednocześnie korzystać z tego czasu, poznawać też tę religię, bo są adoracje, są Msze, więc jest to chyba taka jedyna pielgrzymka, gdzie mogę pójść, jednocześnie nie zmieniając siebie – zauważa Ania. Pielgrzymkę nazywa drugim domem. Pytana o wartości w swoim życiu, podkreśla, że chciałaby stawać się po prostu lepszym człowiekiem. - Myślę, że chciałabym być bardziej ludzka, być człowiekiem sprawiedliwym, uważnym na drugą osobę, nie być egoistką - mówiła Ania. I jak dodała pielgrzymka też to wszystko weryfikuje w niej i w innych.
Piotr parę lat temu został wprowadzony na pielgrzymkę przez przyjaciółki Anię i Antoninę. - Wiele różnych ciekawych osób można tu spotkać, dlatego lubię tu wracać – wyjaśnia. W tym roku trochę krócej szedł, bo „po drodze” obronił licencjat. Studiuje kulturoznawstwo Dalekiego Wschodu z językiem japońskim w Toruniu.
Br. Benedykt Maciej Stolarski, franciszkanin, mówił o tym, że pielgrzymka ta od wielu lat przyciąga ludzi z różnych środowisk i o różnych światopoglądach, którzy wspólnie udowadniają, że to, co nas łączy, jest nieskończenie razy ważniejsze niż to, co nas dzieli. – Naszą ideą jest przejście wspólnej drogi, doświadczenie, jak silna jest wzajemna miłość, oraz doświadczenie wiary i obecności Boga – wyjaśnił franciszkanin. Zauważył on również, że wśród pątników jest duże zróżnicowanie wieku – są zarówno młodsi, jak i starsi.
Rozalia, która po raz trzeci zdecydowała się wziąć udział w pielgrzymce, podzieliła się spostrzeżeniem, że zróżnicowanie wieku pątników nie stanowi żadnej bariery, wręcz jest to niewyczuwalne. – Bardzo cenię sobie społeczność, która się tu tworzy. Ludzie są bardzo pomocni, serdeczni i otwarci, nigdzie indziej nie spotkałam tak pięknej społeczności – zaznaczyła. Pątniczka z emocjami w głosie stwierdziła również, że pielgrzymka przypomina, że w życiu chodzi o coś więcej niż dobra materialne i pokazuje, jak ważna jest duchowość.
Piotr Dardziński 30 lat temu szedł w tej pielgrzymce po maturze i jak twierdzi, było to jedno z pierwszych doświadczeń Boga w jego życiu. Po dekadzie przerwy wrócił na szlak. Teraz chodzi też jego córka z chłopakiem. -To jest przestrzeń wolności – zastrzega.
Dorota Sowińska z Leszna też od 16 roku życia chodzi w tej pielgrzymce. Ma 60 lat. – Po to są wakacje, żeby w tej pielgrzymce iść. - Tu jest braterstwo, miłość, szacunek, radość i Duch Święty – wskazuje zalety „Szpakowiska”, bo i tak od nazwiska jej założyciela ta pielgrzymka bywa nazywana.
Pomysł pielgrzymki nazywanej później Pielgrzymką Młodzieży i Rodzin Różnych Dróg i Kultur zrodził się w 1978 r. na zlocie hipisów w Częstochowie, w którym brał udział ks. Andrzej Szpak, nieformalny duszpasterz ruchu. Ks. Andrzej Szpak (1944-2017) był salezjaninem. Jako młody duszpasterz posługujący we Wrocławiu spotykał się z hipisami w squatach, na dworcach, w kawiarniach i na ulicach, jeździł na zloty. W 1979 r. ks. Szpak poprowadził hipisów na Jasną Górę w ramach akademickiej pielgrzymki warszawskiej. Od 1982 r. grupa ta stała się oddzielną pielgrzymką. Weź ze sobą, człowieku, śpiwór i namiot, łychę i michę i odpuść sobie śmieci' - głosiło hasło na stronie internetowej jednej z edycji Pielgrzymki Młodzieży Różnych Dróg. Tzw. szpakowcami byli na początku hipisi, z czasem przyłączyli się przedstawiciele innych młodzieżowych grup subkulturowych, artyści, a także młodzież, która dopiero poszukuje swojej drogi.
Co roku wychodzą z innego miejsca, nie prowadzą zapisów, zawsze niosą ten sam obraz - z jednej strony Jezus Miłosierny, z drugiej Matka Boża Jasnogórska. W tym roku wyszli 1 sierpnia z Dolnego Śląska z Jaczowa. Pielgrzymowali pod hasłem: „Tajemnica Cudu Eucharystycznego”.
Szli m.in. przez w sanktuarium św. Jacka w Legnicy miejsce wydarzenia eucharystycznego o znamionach cudu. W tym roku mija 10 lat od wystawienia relikwii eucharystycznych do publicznego kultu. Wydarzenie miało miejsce w Boże Narodzenie w 2013 r. Hostia, podobnie jak w Sokółce, podczas udzielania Komunii Świętej, upadła na posadzkę. Kapłan umieścił ją w vasculum. Po pewnym czasie na Hostii pojawiły się czerwone ślady. W lutym 2014 roku przeprowadzono badania laboratoryjne. Zakład Medycyny Sądowej, orzekł w raporcie, że badana tkanka to „pofragmentowane części mięśnia poprzecznie prążkowanego”. Badania genetyczne wykazały, że jest to tkanka ludzka. Uroczystość ukazania relikwii do publicznego kultu miała miejsce 2 lipca 2016 roku.
Michał Łongiewka, Mirosława Szymusik