
Początek wakacji, urlopy, to wszystko sprawia, że pielgrzymowanie nasila się i coraz więcej grup przybywa na Jasną Górę. Docierają do Sanktuarium głównie pieszo z różnych parafii, w tym okresie szczególnie z województwa śląskiego. Wierni w różnym wieku, z różnym stażem pielgrzymowania, z różnym powołaniem i tradycją. Wszystkich ich łączy żywa wiara, potrzeba zawierzenia się Maryi, to one wyznaczają wspólny dla nich kierunek.
Do sanktuarium dotarły już Piesze Pielgrzymki m.in. ze Zrębic, Strzebini, Mysłowic, Knurowa, Bytomia, Świętochłowic, Rudy Śląskiej, Bobrownik Śląskich, Leszczyny, Lgoty Wielkiej, Wodzisławia Śląskiego, Czarnego Lasu, Katowic, z Tarnowskich Gór, Piekar Śląskich.
Szlakiem Orlich Gniazd przez trzy dni, w tym największym skwarze szli pielgrzymi z parafii bł. Karoliny Kózkówny w Tychach. - To potrzeba serca, kiedy kończy się rok szkolny, to już jest u mnie taki standard, że się po prostu bierze urlop i wyrusza na pielgrzymkę - mówi dziennikarka Radia eM, Agnieszka Skrzypczyk-Plaza. Dodaje, że stara się nie łączyć swojej pracy ze szlakiem pielgrzymkowym. - To jest taki dla mnie prywatny czas, to trzydziesta trzecia parafialna pielgrzymka, ale ja nie jestem w stanie zliczyć, która to moja, ale chodzę na nią już od wielu, wielu lat – podkreślała. - Mimo tegorocznych upałów i wielu z tym związanych wątpliwości, czy wyruszać na szlak, to jednak wszyscy zapisani, czyli pięćdziesiąt osób dotarli, i powiem tak, ofiar w ludziach nie ma, ale musieliśmy się mocno nawadniać, dużo modlić. Parafinie, którzy pozostali na miejscu też nas zapewniali o modlitwie i daliśmy radę dotrzeć do Maryi – mówiła pątniczka. Pani Anna Mosio zapewniała, że dla niej pielgrzymka, nie była uciążliwa mimo upałów, bo zawsze trudniejsze od zewnętrznych czynników są intencje, z którymi każdego roku idzie. - To mnie chyba mobilizuje, intencje przyniesione do Maryi i to co się czuje już tutaj będąc przed Obrazem. Tu przychodząc jest ulga i tu płyną łzy i podziękowania za siły, które otrzymuję każdego dnia – mówiła.
- Prowadziła nas Matka Boża. Także szczęśliwie cała grupa dotarła, w sumie sto dwadzieścia osób, szliśmy cztery dni, jesteśmy zmęczeni, ale bardzo szczęśliwi – mówili pielgrzymi ze Skrzyszowa, z parafii św. Michała Archanioła, którzy dotarli do sanktuarium, we wtorek w samo południe. - Pod pielgrzymowaniem dużo rzeczy się może kryć, ale przede wszystkim intencje, które nosimy w sobie i przynosimy tu przed ołtarz Matki Boskiej. Myślę, że się to wszystko spełni, też dzięki oddaniu i trudowi – mówił pątnik Bogdan.
W czerwcowe pielgrzymowanie wpisała się też doroczna pielgrzymka z parafii podwyższenia Krzyża Świętego i Matki Bożej Uzdrowienia Chorych z Katowic. W tym roku uczestniczyło w niej sześćdziesiąt osób, dotarli wraz z wikarym ks. Dawidem Majką. – Szliśmy w tym roku pod hasłem:„ Na rozdrożu, na rozstaju dróg”. Temat wpisał się właściwie we wszystkie sprawy i decyzje ludzi. Bo taki był cel, żeby uświadomić nam, że na tym rozdrożu, na rozstaju dróg jest Pan Bóg. A rozdroża i pytania są różne – podkreślał kapłan. – Po pierwsze, to czy wyruszyć, czy zrezygnować z pielgrzymki w taki upał, już takie rozterki dotykały nas na początku. A potem myśleliśmy o tych rozdrożach życiowych, naszych decyzjach, sprawach rodzinnych, małżeńskich, sprawach kapłańskich, no i to wszystko to, co się wpisuje w słowo życie – mówił ks. Majka, dodał, że to co niezmiennie go zadziwia i fascynuje, to intencje ludzi. - One są tak wielkie, tak mocne, że naprawdę tylko do Matki Bożej z nimi pielgrzymować i jej to zawierzać. I faktycznie ludzie idą nie tylko z intencjami, ale też z dziękczynieniem, bo już doświadczyli wielokrotnie obecności, bliskości Matki Bożej, jej wstawiennictwa i po to tu idziemy.
Sto osób pieszo i piętnaście osób na rowerach dotarło z parafii Apostołów Świętego Piotra i Pawła z Piekar Śląskich. Pielgrzymka daje wielką nadzieję. Pielgrzymowanie to odbudowywanie relacji z Bogiem – podkreśliła maturzystka z Piekar Śląskich Patrycja Siuda, która podczas drogi zawierzała swoją przyszłość. Ksiądz Radosław Adamiak na pielgrzymkę wyruszył po raz dziewiętnasty, a z parafią znajdującą się w Kamieniu, w dzielnicy Piekary Śląskie piąty raz. Jak mówi w czasie pielgrzymki pątnicy bardzo często przypominali sobie, że nawet jeśli zbłądzimy, to mamy po prostu do kogo przyjść. Mamy drogę miłosierdzia, o której sobie przypominamy i pamiętamy też o niej na co dzień w naszym życiu religijnym.
- Pielgrzymka jest też taką szansą i okazją, żeby z człowieka wykrzesać miłość. Okazuje się, że niewiele do życia potrzeba, bo wystarczy ten plecak i w zasadzie posiadamy praktycznie wszystko przy sobie. I przez to otwiera się też swoje serce na drugiego człowieka, na tego najsłabszego. Także pielgrzymka, to jest taki czas, kiedy człowiek przekonuje się o sile miłości, takiej miłości, którą jest w stanie ofiarować, ale też tej miłości, którą jest w stanie przyjąć – mówił ks. Rafał Lar, proboszcz z Parafii Matki Boskiej Bolesnej w Mysłowicach-Brzęczkowicach. Duchowy opiekun grupy pielgrzymkowej z Mysłowic podkreślał, że dzięki wspólnemu pielgrzymowaniu ze śląska wszyscy bardziej się rozpoznają w swojej parafii, ale i w regionie. - Pielgrzymka też uczy, w jaki sposób możemy być razem w Kościele, i w parafii. Nie brakowało wspólnych chwil i rozmów. To jest właśnie, piękne, że z naszego regionu śląskiego wiele parafii przybywa w tym samy czasie. Jest to też takie niesamowite doświadczenie, ponieważ nikt się nie umawiał, a idąc drogą, spotykamy grupy, parafie, też nam bliskie, bo wszystkie z naszej archidiecezji. I to takie, wspaniałe doświadczenie Kościoła, bo często już w drodze spotykaliśmy się na wspólnej Eucharystii, modlitwie, na tym ostatnim, w zasadzie już na ostatnich kilometrach do Jasnej Góry tworzyliśmy wspólnotę rodziną – mówił ks. Lar z Mysłowic.
W ostatnich dniach można zaobserwować, że czasem na jednej Mszy św. gromadzi się kilka małych pielgrzymek. Na modlitwie w Kaplicy Matki Bożej ponad sto dwadzieścia osób zgromadziło się z parafii Przemienienia Pańskiego z Bobrownik Śląskich, jak podkreślali wierni, droga to też umocnienie rodzin. - Zależy nam na przeszczepianiu ducha wiary z rodziców na dzieci. My jako rodzice dbamy, by tradycja pielgrzymowania przechodziła na młode pokolenia. Dlatego zabieramy dzieci w drogę - mówi Łukasz Michaluk który wyruszył z żoną Hanią i dwójką dzieci.
W modlitwie na Jasnej Górze wraz z pieszymi pielgrzymami uczestniczyli też parafianie, którzy do sanktuarium dotarli autokarami. Wiele grup pielgrzymkowych ze śląska wraca do swoich parafii również pieszo.
Anna Przewoźnik