
Najczęściej wierni zapamiętują go służącego przy ołtarzu w Bazylice jasnogórskiej oraz z powodu wielkiej życzliwości okazywanej pielgrzymom w zakrystii. Paulin brat Mariusz Rowicki obchodził 25. rocznicę złożenia pierwszej profesji zakonnej. W sobotę, 21 marca, Mszy św. jubileuszowej przewodniczył przeor Jasnej Góry o. Samuel Pacholski.
W homilii Przeor nazwał Brata Jubilata „człowiekiem, który jest blisko Maryi”, który jest często widziany „z różańcem w ręku, zatroskany o pielgrzymów, którzy tutaj przybywają, gotowy do pomocy, gościnny, usłużny”. Za tę postawę gościnnego, ofiarnego serca o. Pacholski podziękował bratu Mariuszowi, bo „ona z pewnością przybliża ludzi do tego miejsca, do Kościoła, do Maryi, do Pana Boga”. - Dziś świat coraz częściej ignoruje Boga, Ewangelię, ignoruje misję Kościoła, którą jest doprowadzenie człowieka do pełni zbawienia. Dlatego potrzeba ciągle nowych, autentycznych, energicznych i zdeterminowanych do głoszenia dobrej nowiny uczniów Chrystusa – powiedział Przeor.
W czasie Mszy św. brat Mariusz odnowił zakonne śluby z okazji 25. rocznicy profesji - życie radami ewangelicznymi czystości, ubóstwa i posłuszeństwa.
Jak przyznał brat Mariusz „Maryja wypatrzyła go tutaj z różańcem” w ręku, kiedy był chłopcem i na pielgrzymki na Jasną Górę w odpust ku czci Matki Bożej Różańcowej zabierała go mama. - Choć zaczynałem u salezjanów, to ta miłość do Matki Bożej Jasnogórskiej zwyciężyła – opowiadał. Swoje życie zakonne zaczynał, „u stóp Jasnej Góry” w klasztorze św. Barbary, później była posługa w Leśniowie, na krakowskiej Skałce, też w klasztorach w Biechowie, Świdnicy, we Włodawie. Z każdego miejsca najchętniej wspomina ludzi, z niektórymi jak z włodawskiej parafii, są kontakty i relacje do dziś.
Zakonnik podkreśla też, że lubi swoją służbę brata zakonnego, zwłaszcza pomoc kapłanom przy sprawowaniu liturgii.
- Z tego, że mogę służyć ludziom mam wielką radość, ale też takiej służby uczyłem się od moich rodziców, którzy pracowali ciężko na roli i zawsze z radością dziękowali za wszystko - opowiada brat Mariusz i z uśmiechem dodaje, że kiedy o piątej rano zaczyna poranny dyżur w Bazylice, niektórzy podziwiają go za to. Opowiada dalej, że właśnie o tej godzinie swój pracowity dzień zaczynał też jego tato, który zawoził mleko do mleczarni z trzech wiosek.
- Tak, pracowitości uczyłem się od rodziców, a później też i od przełożonych. Miałem pracowitych i dobrych przełożonych - dopowiada zakonnik.
Brat Mariusz jest też wdzięczny swoim dziadkom za przekazaną mu przez nich wiarę i miłość. Pamięta dziadka, który mimo wielu kilometrów przemierzanych pieszo do pracy, nigdy nie narzekał.
- Dziadek Władysław walczył pod Monte Cassino w Armii Andersa i zawsze mi wpajał patriotyzm, żeby kochać ojczyznę jak swoją matkę i za to jestem mu też bardzo wdzięczny - powiedział brat Mariusz.
Na uroczystość jubileuszową licznie dopisali mieszkańcy jego rodzinnej miejscowości, wierni z parafii św. Wawrzyńca w Korytnicy w diecezji drohiczyńskiej, bo jak mawia brat Mariusz, to właśnie parafia w czasie urlopu staje się dla niego drugim domem.
Mirosława Szymusik