
Na Jasnej Górze modlą się dziś przedstawiciele różnych profesji. W obliczu problemów z żywnością produkowaną bez restrykcyjnych wymogów napływającą do Polski, "w chórze modlitwy" jednoczą się uczestnicy 42. Pielgrzymki Ogrodników i Sadowników, a 34. Pielgrzymka Lekarzy i Służb Weterynaryjnych łączy tych, którzy czuwając nad zdrowiem zwierząt, chronią zdrowie i życie człowieka.
Ogrodnicy i Sadownicy
Tadeusz Staniowski, Prezes Regionalnego Związku Ogrodniczego w Częstochowie organizującego tegoroczna pielgrzymkę podkreślił, że jej hasło nawiązuje do hasła Roku Duszpasterskiego. – Gdzie indziej mielibyśmy pielgrzymować – powiedział dodając, że Matce Bożej zawierzają wszystkie sprawy. Gospodarstwo, w którym pracuje prosperuje jeszcze od czasów przed wojną. Swoją działalność zaczynał od hodowli pomidorów i ogórków jeszcze w latach siedemdziesiątych. Z przykrością zauważy, że dzisiejsze warunki są zdecydowanie inne, a opłacalna staje się jedynie hodowla kwiatów. – Przy tych cenach, konkurencji i imporcie warzyw utrzymać się z ogrodnictwa to tragedia – powiedział wyrażając jednocześnie obawę, że może dojść do sytuacji, kiedy w Polsce będziemy opierać się jedynie na imporcie
- Na nic się zdaje wstawać o północy, jak nie ma Pańskiej pomocy – powiedział ks. Wojciech Kołakowski, Krajowy Duszpasterz Ogrodników i Sadowników. Zaznaczył, że z regionu, w którym mieszka przyjeżdża z pielgrzymką na Jasną Górę coraz więcej rolników. Przypomniał, że wśród przeciwności z jakimi borykają się sadownicy i ogrodnicy jest np. uzależnienie od warunków pogodowych; w tym roku mierzą się np. z mrozem, który przyniósł wiele zniszczeń. Kolejny problem, jaki naświetlił to ograniczony rynek zbytu przy dużej produkcji.
Waldemar Słojewski ze Związku Ogrodników i Sadowników RP mówił o potrzebie uciekania się do Matki Bożej w „chórze modlitwy”. Mężczyzna od kilku dekad zajmuje się produkcją owoców, a dziś jego zmartwień są narastające obostrzenia w kwestii produkcji warzyw i owoców w obliczu coraz większej liczby żywności napływającej spoza Europy, której produkcja nie charakteryzuje się takimi wymogami, jak nasza rodzima.
Józef Biesaga z Gildii Ogrodniczej w Łodzi, ogrodnik z czterdziestoletnim doświadczeniem podkreślił, że, w tym zawodzie zawsze „trzeba czuwać” bez względu na okoliczności i dokładać starań, aby zbiory mogły służyć społeczeństwu.
Lekarze i Służby Weterynarii
Ks. Rafał Zakrzewski, Kapelan Lekarzy Weterynarii w Północno-Wschodniej Izbie Lekarsko-Weterynaryjnej przyznał, że służąc zwierzętom, lekarze weterynarii służą przede wszystkim ludziom. Kapłan podkreślił, że na piedestale powinniśmy stawiać Stwórcę, a stworzenie ma służyć Bogu i być poddane Jemu i Jego Miłości.
Krzysztof Orlik, emerytowany lekarz weterynarii z uśmiechem zauważył, że zwierzęta nie znają się na kalendarzu, dlatego praca w weterynarii, to także praca w weekendy. Przyznał też, że dziś zdecydowanie maleje ilość zwierząt hodowlanych, przybywa natomiast pupilów domowych. Niemniej jednak Państwowa Inspekcja Weterynarii to posługa poniekąd człowiekowi – to właśnie ci technicy chociażby zajmują się badaniem żywności pod kątem zdatności do spożycia.
Maria Kopacka-Fornal