
„400 lat przy sercu Mamy” - to hasło 380. Pieszej Pielgrzymki Gliwickiej, w którą włącza się także 34. diecezjalna pielgrzymka. W tym roku przybyło 1800. pątników, czyli prawie dwa razy więcej niż w roku poprzednim. Na Jasną Górę wkroczył z nimi bp Sławomir Oder, biskup gliwicki.
- Można powiedzieć, że pielgrzymka ta od 400. lat zmierza na Jasną Górę – powiedział ks. Adam Jasiurkowski, organizator nawiązując tym samym do wydarzeń historycznych. W trakcie wojny trzydziestoletniej, w sierpniu 1626 r. miasto nie poddało się wrogim siłom duńskim. Choć mieszkańców było znacznie mniej niż najeźdźców, wszyscy walczyli dzielnie: mężczyźni, kobiety oraz dzieci. Mieszkańcy zawierzyli miasto Maryi, a w dowód wdzięczności za ocalenie obiecali coroczne pielgrzymowanie. Kapłan podkreślił także, że w tym roku obserwuje duże zaangażowanie wiernych w promowanie pielgrzymki w mediach. Przyniosło to spory odzew; w zeszłym roku na szlak wyruszyło 1000 osób, a w tym liczba pątników niemal się podwoiła i przybyło ich 1800. Udział w pielgrzymce określił jako „przedłużenie sztafety przez wieki”, które stanowi silny doping w chwilach słabości. Ks. Jasiurkowski przyznał też, że w szeregach maszerujących jest wielu młodych. – Można powiedzieć, że średnia wieku jest „młodzieżowa” – powiedział z uśmiechem, dodając jednocześnie, że idzie także wiele małżeństw z dziećmi. Dla niego jako dla kapłana jest to piękne świadectwo, że wśród pątników jest tak wielu rodziców, którzy zabrali ze sobą swoje pociechy, czasem czwórkę, czasem nawet piątkę. Niektóre maluchy jeszcze w wózkach, inne już samodzielnie na nóżkach towarzyszą rodzicom w podróży do Matki Bożej.
Ernest Pogoda z parafii Babienice nie krył swojego zadowolenia z tegorocznych pielgrzymkowych "osiągnięć". Mężczyzna przyznał, że sami pątnicy zaobserwowali, że jest ich znacznie więcej. – Niektórzy mówią, że nawet dwa razy więcej niż w zeszłym roku – powiedział. Zaznaczył też, że największą radość wzbudza obserwowanie małżeństw z dziećmi, które na pielgrzymkę zabierają nie jedną latorośl, lecz całe gromadki. Dla niego być przy sercu Maryi, to oddać się Jej całkowicie, ale także oddać się Jezusowi.
Mateusz z Wieszowy w pielgrzymce szedł z żoną Grażyną i piątką dzieci: Emilii, Rafała, Gabrieli, Łucji i Michała. Mężczyzna przyznał, że choć małe dzieci nie do końca muszą świadomie pielgrzymować, ale od najmłodszych lat przesiąkną piosenkami pielgrzymkowymi. – Kiedyś pokażemy im zdjęcia i zobaczą, że od najmłodszych lat chodziły do Mamy – powiedział wyrażając nadzieję, że pozwoli to młodemu pokoleniu złapać „bakcyla” pielgrzymkowego.
Basia, z trzyletnim doświadczeniem pielgrzymkowym, na pątniczy szlak zabrała trójkę swoich dzieci. Towarzyszyła jej koleżanka, która również z pociechą. – Moich troje, koleżanki jedno, to tak, jakbym sama miała czwórkę – powiedziała kobieta z uśmiechem.
Wśród młodych byli i tacy, którzy wyruszyli na pielgrzymkę pierwszy raz. Wiktor Czech, szesnastoletni ministrant, postanowił pogłębić swoją relacje z Bogiem, dlatego postanowił wziąć udział w pielgrzymce. Niedogodności w postaci bąbli, otarć i bolących stóp nie odstraszyły go – chłopak planuje ponownie iść z pielgrzymką.
- Serce Mamy to miejsce, w którym czujemy się kochani i akceptowani, czujemy bezpieczeństwo i opiekę – powiedział biskup Oder wkraczając z pątnikami na jasnogórskie Błonia. Podkreślił, że przychodzą do Matki z podziękowaniami za Jej opiekę nam miastem, nad rodzinami w nim mieszkającymi oraz nad historią, która „pisana była wiarą ojców”. Podkreślił także dużą świadomość bycia „pielgrzymami historii”. - To nasze pielgrzymowanie wpisuje się w nieustannie płynący tutaj do Matki Najświętszej strumień ludzkiego serca, pełnego nadziei, miłości i wiary – powiedział, dodając, że po współczesnych pielgrzymach przyjdą także następni.
Msza św., której przewodniczyć ma biskup diec. Gliwickiej, bp. Sławomir Oder, rozpocząć się ma o godz. 18.30.
Maria Kopacka-Fornal