
Ich życie naznaczone zostało głodem, męczeństwem i śmiercią. Od 36 lat na Jasną Górę pielgrzymują ci, którzy przeżyli gehennę Sybiru, Kazachstanu czy Uzbekistanu i ich rodziny, aby „wypełnić testament” i podziękować za ocalenie życia. Modlitwa u Matki Bożej jest także świadectwem dla młodych, by nie zapominali o swojej tożsamości. Dziś przed Cudownym Obrazem Matki Bożej modlą się razem z nimi przedstawiciele Rodziny Armii Andersa i Kościuszkowców.
Od konfederacji barskiej aż po czasy stalinowskie drogą Golgoty Wschodu szło ponad 2 miliony Polaków. Zesłańcy znaczyli stacje tej drogi cierpieniem i śmiercią. - Ponad dwa miliony Polaków zostało wywiezionych na wschód tylko dlatego, że byli Polakami, kochali swoją Ojczyznę i rodzinę. Bardzo ważne, aby te wartości, za które oni cierpieli i ginęli nie były zmarnowane i zapomniane - mówił ks. prał. Zdzisław Banaś. Krajowy kapelan Sybiraków i kustosz Sanktuarium Matki Boskiej Sybiraków w Grodźcu zauważył, że dziś pielgrzymują na Jasną Górę, aby nie tylko podziękować za ocalenie życia, ale także przypominać następnym pokoleniom Polaków, że są wartości najważniejsze takie jak: „Bóg, honor i Ojczyzna”, które należy chronić, ponieważ w najgorszych chwilach, przez które przeszedł polski naród tylko one pozwalały przetrwać.
Kapelan zwrócił uwagę, że historia Sybiraków powinna obudzić ludzkie sumienia. – Garstka z nich przeżyła tylko dlatego, że trzymała się Boga, wiary i modlitwy, czyli tego co Polskę stanowi. Szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy za naszymi granicami trwają wojny nie możemy zatracić swojego poczucia przynależności do Ojczyzny, a młodzi powinni pamiętać o swojej tożsamości, ponieważ człowiek bez korzeni umiera – zwracał uwagę.
W Sanktuarium wymownym znakiem ich trudnej wędrówki jest Obraz Matki Bożej Wygnańców Tułaczy, który został tu umieszczony w „Golgocie Wschodu” znajdującej się w Bastionie św. Barbary. Niezwykły wizerunek trafił tu staraniem m.in. Marii Gabiniewicz z Instytutu Prymasa Wyszyńskiego, która wraz z matką i rodzeństwem przeszła tułaczy szlak.
- Prawie każda rodzina brała ze sobą to, co jest najświętsze. Nam towarzyszyła Matka Boża, którą nazwaliśmy Matką Bożą Tułaczą. Ona dzieliła z nami wszystkie nasze losy. Byliśmy małymi dziećmi wtedy, Maryja była z nami i dziękujemy, że nas nigdy nie opuściła - mówiła w czasie uroczystości otwarcia „Golgoty Wschodu” p. Gabiniewicz. Podkreślała, że Matka Boża Tułacza wzywa nas do pojednania, które kosztuje, bo wymaga zawsze ofiary, zrozumienia drugiego człowieka. - Módlmy się o zagojenie tych ran, które odnieśliśmy i tych które odniosła Maryja - prosiła.
Obraz Matki Bożej Wygnańców Tułaczy to autentyczny obraz, który podzielił los Polaków pod radzieckim terrorem. Kiedy w 1939 r. Sowieci wtargnęli do kresowej osady Miłów na Podolu, ich „łupem” stał się także obraz Maryi, który znajdował się na ścianie Domu Ludowego. Sam wizerunek został podarty, a jego ramy sołdaci postanowili wykorzystać do portretu Stalina. Jeden z gospodarzy, świadek wydarzeń, zebrał zbezczeszczone szczątki i przechowywał je jak świętą relikwię. Gdy w 1940 cała wieś została wywieziona do tajgi, także obraz przemierzał bezkresne syberyjskie przestrzenie. Dotarł potem aż do Afryki.
Szacuje się, że w latach 1940-41, w czasie czterech deportacji mieszkańców Kresów Wschodnich, mogło zostać wywiezionych w bydlęcych wagonach na „nieludzką ziemię” m.in. na Syberię, do Kazachstanu, Uzbekistanu, ok. 1,5 miliona osób. Ci, którzy ocaleli, próbowali przedostać się do Ojczyzny w ramach Armii Andersa wędrując przez Azję i Afrykę.
Pielgrzymka na Jasną Górę jest każdego roku wyrazem wdzięczności Sybiraków za życie i wyrasta z potrzeby przekazywania prawdy o bolesnej przeszłości. Uczestnicy modlitwę rozpoczynają w Sanktuarium Matki Bożej Sybiraków w Grodźcu. Następnie przybywają na Jasną Górę, aby tutaj przed Cudownym Obrazem ponowić zawierzenie. Pielgrzymkę zakończą pod Pomnikiem Sybiraka, ta rzeźba przedstawiająca trzy spętane postacie, poświęcona jest pamięci pomordowanych żołnierzy oraz zamęczonych w łagrach sowieckich.
Maria Bareła-Gawenda