
Tworzymy dalej historię. W pielgrzymowaniu jest oddech Pana Boga, który nadaje sens życiu – mówili pielgrzymi. Na Jasną Górę dotarła 101. Piesza Pielgrzymka Łódzka, a w niej blisko dwa tysiące osób.
Z pielgrzymami szedł kardynał Konrad Krajewski, metropolita łódzki wspierał wiernych na trasie swoją obecnością i słowem. Podkreślił, że pielgrzymka uczy jak wędrować we wspólnocie Kościoła. - To taki czas, kiedy Pan Bóg w nas oddycha i to jest bardzo ważne, żeby oprócz dotleniania się światem, był ten oddech Pana Boga, który nadaje sens życiu– mówił kard Krajewski, podkreślał, że pątnicy dają ciche świadectwo wiary. - Widok tysięcy ludzi zmierzających w konkretnym kierunku budzi refleksję u postronnych obserwatorów, mam nadzieję skłaniając ich do zastanowienia się nad wewnętrzną motywacją wędrowców. Taka forma modlitwy w drodze zostaje określona jako ciche, ale wymowne przesłanie skierowane do współczesnego świata.
Pielgrzymi wędrowali pod hasłem: „Matka wiernego ludu”, katechezy opierały się na analizie tytułów maryjnych oraz modlitwie. Podczas drogi pątnicy nieśli swoje, ale też zbierali intencje od napotkanych osób do specjalnych plecaków intencji, które symbolicznie złożono przed Cudownym Obrazem.
Dyrektor pieszej pielgrzymki ks. Jakub Hejduk zwrócił uwagę na wzrost liczby młodych pielgrzymów. - W tym roku szło bardzo wiele młodzieży, która nie ukończyła jeszcze 18 roku życia. Nie ma już jubileuszowej pielgrzymki, ale ten wzrost jest zauważalny i to na pewno jest dla nas bardzo zadowalające, wielu z nich wyruszyło po raz pierwszy – podkreślał kierownik, akcentował, że pielgrzymi podczas drogi zawierzali też nadchodzące ekumeniczne spotkanie młodych w ramach Europejskiego Spotkania Taizé, które odbędzie się pod koniec roku.
Ksiądz Łukasz Tarnawski, z parafii Świętego Kazimierza z Łodzi, wieloletni dyrektor pielgrzymki łódzkiej zwrócił uwagę, że miasto, poprzez tegoroczne pielgrzymowanie, w jakiś sposób wkracza w nowy rozdział. - Weszliśmy w zeszłym roku po raz setny, teraz wchodzimy w nowy rozdział i tworzymy dalej historię. Maryja matką wiernego ludu, to niesamowicie piękne hasło, które nam w tym roku przyświecało. Te słowa odkrywaliśmy też w wielu perspektywach, też w tej, że gdzieś w tej naszej pięknej polskiej pobożności ludowej, Maryja zajmuje niesamowicie ważne miejsce. Na konferencjach przyglądaliśmy się tytułom nadawanym Matce Bożej w kontekście biblijnym – mówił ks. Łukasz Tarnawski.
Piesza Pielgrzymka Łódzka składa się w tym roku z dziewięciu grup ostatnia z nich to rowerowa, w której przyjechało sto dwadzieścia osób. Jak podkreślali pątnicy wsparcie Maryi jest czymś nieocenionym, a pielgrzymowanie pozwala na indywidualne spotkanie z Bogiem.
W ramach grupy łódzkiej wędrowała pani Anna Idec, która mieszka na stałe w Anglii, szła wraz z trzema synami. Podjęła trud wędrówki, by nieść ważne dla rodziny intencje. - Mimo zmęczenia i braku wcześniejszego doświadczenia, wyprawa stanowiła dla nas istotną lekcję kształtowania charakteru. Niosłam kilka ważnych intencji, wiem, że chłopcom było ciężko. Pierwszy dzień cały przeszli, od drugiego dnia podjeżdżali. Najmłodszy Samuel ma dopiero 7 lat, Gabriel 10, a Wiktor 13 lat. Synowie nie mieli doświadczenia pielgrzymki, ja 20 lat mieszkam w Anglii, oni się tam urodzili – dzieliła się pątniczka. Pani Anna łódzką pielgrzymkę wybrała tylko dlatego, że odpowiadał jej termin. - Podjęłam tę czterodniową drogę głównie ze względu na intencje, przyniosłam dużo ważnych intencji. Pielgrzymka to na pewno też taka szkoła charakteru dla mnie i moich synów. Na dzień dzisiejszy mówią, że nie wrócą. Ja wierzę, że za rok będziemy znowu. Jest to trudna droga, ale jest tyle osób, które pomagają, czuło się na niej obecność Boga. To nie jest spacer, to nie są wakacje – dzieliła się pani Anna, jej syn Gabriel podkreślił, że łatwiej podczas trudnej drogi, było wówczas, gdy myślał o Bogu.
Monika Romańska, mimo, że mieszka na stałe w Warszawie, jest urodzoną łodzianką i od 23 lat z łódzką pielgrzymką przychodzi na Jasną Górę. W tym roku wyszła również z dwunastoletnim synem Miłoszem. - Myślę, że to, że tu doszedłem, to było też na pewno dzieło Boga, tata mi mówił, że dam radę, trochę wątpiłem, ale przeszedłem całą drogę. To na pewno Matka Boska czuwała. Wierzę też, że po tej drodze zostaną mi przyjaźnie – mówił Miłosz.
Wszyscy uczestnicy zgodnie przyznawali, że fundamentem ich wysiłku jest wiara oraz chęć zbliżenia się do Boga. - Wędrówka stanowiła formę psychicznego odpoczynku oraz okazję do przebywania w gronie osób o podobnych wartościach. Pielgrzymka jest trochę odskocznią od takiej rzeczywistości, bo w naszym otoczeniu jest dużo osób wierzących, ale są też tacy, którzy nie wierzą, tutaj spotykamy poglądowo podobne osoby - dzieliły się młode pątniczki, Agnieszka i Marta, z grupy akademickiej.
Wspólna Eucharystia dla pątników odbędzie sprawowana na Szczycie jasnogórskim o godz. 19.00. Sierpniowy szczyt pielgrzymkowy, związany jest z obchodzonym 26 sierpnia świętem Matki Bożej Częstochowskiej.
Anna Przewoźnik