
Mieli po 9 lat gdy 70 lat temu stanęli w milionowym tłumie na Jasnej Górze – dziś odnowili Jasnogórskie Śluby Narodu.
Mieli po 9 lat, gdy 70 lat temu, 26 sierpnia 1956r., stanęli z rodzicami w milionowym tłumie na jasnogórskich Błoniach. W dziecięcej pamięci obydwojga zapisało się puste krzesło przeznaczone dla uwięzionego wówczas Prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego. Po latach zostali małżeństwem. Bogumiła i Mieczysław Owsińscy z Bydgoszczy - świadkowie wydarzeń sprzed 70 lat, dziś jako małżonkowie ponowili po raz kolejny Jasnogórskie Śluby Narodu.
Bogumiła Owsińska w 1956r. w maju przyjęła Pierwszą Komunię Świętą, a w sierpniu mama zabrała ją na Jasną Górę. Młodsze rodzeństwo zo-stało w domu. Jako dzieciak zapamiętała nocleg „na sianku”. Za 18 lat spotkała Mieczysława. Pobrali się. Są po ślubie 56 lat. Zostali już pradziadkami. Mieczysław także jako 9-latek był w tym milionowym tłumie pamiętnego roku. Nawet się zgubił, ale jako rezolutne dziecko trafił do umówionego z mamą miejsca.
- Zapamiętałam potworne tłumy, nie do wyobrażenia. Dopiero jako dorosła, oglądając fotografie, uświadomiłam sobie, że tu było ponad milion osób. Sama uroczystość to było coś niesamowitego i ten pusty fotel i te róże na tym fotelu, dla dziecka to było takie podniecające. Dopiero później dowiedziałam się, co to wszystko znaczyło – opowiada pani Bogumiła.
Z tamtego czasu pozostały im obojgu obrazki z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej i pamiątkową pieczątką na odwrocie. – To są nasze relikwie – przyznają zgodnie wzruszeni. Pan Mieczysław obiecał obrazek „jeżeli już zejdzie z tego świata” najstarszemu synowi, który obiecał ojcu, że będzie go strzegł jak relikwii. Pan Mieczysław uśmiecha się, że jest „ciutek starszy od żony”, bo miał wtedy już skończone 9 latek. - U mnie w domu bardzo czczono Matkę Bożą. Szczególnie mama – opowiada. Też zauważył pusty fotel
- Od razu zapytałem mamę dlaczego żaden ksiądz nie siada. A mama po prostu powiedziała, że to jest dla Prymasa, który jest uwięziony. No i tak. Później to nocleg. Pytałem się o rodziców, gdzie będziemy spali, bo jednak to było dwa dni też. Tata mówi, że tam są takie stajnie i w stajniach będzie... No to dla mnie to była frajda – snuje dalej opowieść.
Obydwoje są przekonani, że Matka Boża ich połączyła. Na Jasną Górę przyjechali w podroży poślubnej. Są też przekonani, że to Ona wyznaczyła im zadanie, apostolat w duchu jasnogórskich Ślubów Narodu. Od 40 lat przygotowują narzeczonych do sakramentalnego małżeństwa, do rodziny, także swoim przykładem pokazując wartość rodziny, życia. Podkreślają, że od samego początku małżeństwa kierują się tym wszystkim, o czym mówią Śluby Jasnogórskie.
- My wszystko robiliśmy razem – opowiada z uczuciem pan Mieczysław - wszędzie razem, razem jedziemy, dbam o żonę, żona o mnie dba i jakoś tak. - Matka Boża o nas dba – wtrąca małżonka, a mąż dodaje „dziś przed Matką Boża staniemy na placu z całym naszym życiem”.
26 sierpnia 1956r. wobec licznie zgromadzonych wiernych Rotę Jasnogórskich Ślubów Narodu odczytał bp Michał Klepacz pełniący obowiązki przewodniczącego Episkopatu Polski. Na fotelu przeznaczonym dla Prymasa Polski leżały biało-czerwone kwiaty. Kard. Wyszyński składał Śluby w miejscu swojego odosobnienia w Komańczy w łączności z Jasną Górą, o 10 minut wcześniej.
Mirosława Szymusik