
Orędownictwu jednego przypisywano zwycięstwo w bitwie, inny stał się patronem miasta w czasach zarazy. A zdarzało się, że mnisi celowo ukrywali doczesne szczątki (relikwie) świątobliwych współbraci, czczonych najczęściej przez wiernych, by dochować pewnej niepisanej tradycji, dzięki której próżno szukać w kalendarzu liturgicznym świętych i błogosławionych paulinów. Poza jednym wyjątkiem. Dziś biali mnisi wspominają zasługi Wszystkich Świętych Zakonu Paulinów, czyli tych, którzy dostąpili chwały nieba.
Wprawdzie paulini chlubią się wzorami prawdziwie chrześcijańskiego i mniszego życia współbraci, którzy żyli na przestrzeni wieków, a opinie o ich świętości poparte są wiarygodnymi źródłami hagiograficznymi, a nawet pośmiertnym kultem, to jednak Zakon nie starał się o przeprowadzenie właściwego procesu kanonizacyjnego. Nie czyni tego też obecnie. Chociaż…
„Młot na heretyków”, patron zadżumionych, schowany święty…?
Rok 1708. Po kilku atakach dżumy rok wcześniej, epidemia nasila się. Każdego dnia z Warszawy wywożone są setki zwłok, zamyka się przed obcymi domy i klasztory. Dominikanie po śmierci ostatniego z zakonników muszą w Warszawie zlikwidować klasztor. Paulini zajmują się chorymi w szpitalu Ducha Świętego. Bractwo św. Benona i św. Rocha działające przy paulińskim kościele Ducha Świętego zarządza nabożeństwa, procesje i opiekę nad chorymi pod pieczą białych mnichów. Ówczesny przeor paulinów o. Innocenty Pokorski ma widzenie. Ukazuje mu się św. Paweł Tebańczyk i Stanisław z Oporowa nawołujący w obliczu epidemii do modlitwy i pokuty. O. Stanisław Oporowski był współbratem warszawskiego przeora, młodszym o prawie dwa wieki, uchodzącym za wybitnego kaznodzieję, czczonym przez lud i uznawanym błogosławionym. Nazywany jest nawet „młotem na heretyków”, bo w dobie kontrreformacji słynie z płomiennych kazań, gromi możnych za religijną oziębłość. Za sprawą o. Pokorskiego ogłoszono Stanisława orędownikiem miasta, wzywano go w litaniach i antyfonach. W r. 1710 o. Pokorski ułożył „Litanię o błogosławionym Stanisławie Oporowiczu", a ok. roku 1722 zainicjował powstanie księgi z żywotami Stanisława oraz opisami 56. cudów i łask otrzymanych za jego przyczyną; np. w 1540 miał wymodlić przed obrazem Matki Bożej na Jasnej Górze wskrzeszenie trzech zmarłych naraz. Według projektu o. Pokorskiego powstał w kaplicy domowej na Jasnej Górze cykl obrazów ku czci Stanisława, zaś w Oporowie marmurowa tablica (1718 r.). Według podań po śmierci jego ciało wystawione przez kilka tygodni nie rozkładało się. W celu uniknięcia dalszego kultu przeor klasztoru w Oporowie ukrył trumnę z ciałem o. Stanisława. Do dzisiaj nie jest znane miejsce jego pochówku. Podobno.
A wracając do zadżumionego miasta, paulini rozgłaszają widzenie przeora, nawołują do modlitwy. Chociaż epidemia daje znać o sobie jeszcze w 1709 r. i w 1711, to jednak po przesileniu w 1708 r. życie zaczęło wracać do normy. Źródła podają różne liczby ofiar – od 30 tys. wzwyż. A jako dziękczynienie za ustanie dżumy w stolicy zrodziła się Warszawska Pielgrzymka Piesza. Według opracowanego przez historyka Zakonu o. Janusza Zbudniewka biogramu Stanisława Oporowskiego zamieszczonego w Polskim Słowniku Biograficznym, opinię o świętości Stanisława opublikował w r. 1609 jako pierwszy Marcin Baroniusz (z rażąco sprzecznymi datami życia); zauważył on, że grób Stanisława otoczony był czcią, jednak zgodnie z tradycją paulinów i ich niechęcią do procesów kanonizacyjnych ciało ukryto i występowano przeciw przejawom kultu. Zainteresowanie postacią Stanisława wzrosło ponownie w okresie międzywojennym, m. in. w roku 1936 generał zakonu paulinów o. Pius Przeździecki wysunął postulat rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego. A jednak! Do procesu nie doszło.
Krwią przypieczętowani…
Wielu paulińskich mnichów wiarę w Chrystusa przypieczętowali męczeńską krwią, zwłaszcza podczas najazdów Turków na Węgry oraz Chorwację w XVI i XVII w.
Rok 1674. Za wiarę zginął też o. Jerzy Cseppelény. Przez papieża Klemensa X został mianowany przełożonym misji na Górnych Węgrzech (teren dzisiejszych wschodnich Węgier i Słowacji), gdzie panowały wówczas silne napięcia religijne związane z reformacją i kontrreformacją. Pracując metodami pokojowymi i duszpasterskimi, doprowadził do powrotu siedmiu wsi do Kościoła katolickiego. W marcu 1674 roku o. Jerzy został uprowadzony z parafii we Füzér przez oddział protestanckich kuruców (powstańców antyhabsburskich). Przez dwa miesiące był więziony, brutalnie torturowany, wyszydzany i zmuszany do wyrzeczenia się wiary katolickiej oraz porzucenia kapłaństwa. Ponieważ pozostał nieugięty, 24 maja został ścięty mieczem w miejscowości Szőke.
Rok 1706r. Śmierć męczeńską poniósł o. Kajetan Młynarski, kiedy na klasztor we Włodawie napadł oddział gen. Mardefelta, nienawidzącego paulinów za opór armii szwedzkiej. O. Kajetana torturowano z powodu wiary katolickiej, głębokiej czci do Matki Bożej i przynależności do paulinów. Jak podaje historyk, paulin o. Dariusz Cichor w artykule zamieszczonym w czasopiśmie „Jasna Góra" (nr 4 - 1989) wieść o męczeństwie o. Kajetana obiegła szybko całą Polskę. W Zamościu wywołała olbrzymie poruszenie, zwłaszcza wśród mieszczan włodawskich chroniących się tam przed Szwedami. Miasto obrało go sobie za patrona i czciło jako orędownika przed Bogiem. Wieść o śmierci o. Kajetana dotarła też do ówczesnego prymasa Stanisława Szembeka, który pisząc do przeora jasnogórskiego stwierdził, że boleje nad stratą, jaką zakon poniósł, lecz również cieszy się, że ojczyzna ma nowego męczennika i orędownika. Wstawiennictwu o. Kajetana przypisywano zwycięstwo Augusta II nad pułkami generała Mardefelta w bitwie pod Kaliszem.
Pozostały po nim dwa brewiarze i różaniec…
Rok 1940. 21 kwietnia młody zakonnik o. Romuald Kłaczyński prowadzi w Kaplicy Matki Bożej nabożeństwo różańcowe, a po nim, jak pisze o. Janusz Zbudniewek „najwyraźniej bez przygotowania, niemniej od serca mówi o Matce Bożej i radości wiosny, która powstaje z zimowego uśpienia i wiedzie do pełni lata i czasu zbierania owoców. Pod koniec kazania przekonywał, że podobnie stanie się z Polską, która budzi się z przymusowego uśpienia, zakwitnie jednak jak kwiat róży i my ją będziemy wtedy budowali od nowa - potężną, piękną i wspaniałą”.
Kaznodzieja otrzymał wezwanie do natychmiastowego stawienia się w komendzie policji. Po krótkim śledztwie i żądaniu odwołania treści kazania, czego nie spełnił, został wypuszczony. 23 kwietnia stawił się ponownie w komendzie, skąd już do klasztoru nie wrócił. 6 sierpnia wywieziono go najpierw do obóz w Sachsenhausen-Oranienburg a następnie Dachau. Osadzono go w bloku 30/2 i nadano mu numer 22778. Najprawdopodobniej zmarł w wyniku śmiertelnej dawki zastrzykiem. Jest to zgodne z depeszą Zarządu Obozu w Dachau, jaką przesłał matce, że „23 kwietnia 1942 r. o godz. 9.00 zmarł ksiądz katolicki Jan Kłaczyński mieszkaniec klasztoru jasnogórskiego”. Gdy 5 maja matka o. Romualda skierowała pismo do Dachau o sprowadzenie prochów poinformowano ją, że ciało Kłaczyńskiego spalono 27 kwietnia w krematorium i prochy nie mogą być pochowane w innym miejscu niż w Dachau. Przysłano jej jedynie dwa brewiarze i różaniec. W czasie przygotowań do beatyfikacji męczenników II wojny światowej brano pod uwagę postać o. Romualda, ostatecznie jednak paulini pozostali przy tradycji.
Bogaci młodzieńcy, którzy nie odeszli zasmuceni…
Jego życie odzwierciedla „paradoks świętości”. Był tym, kim był głównie przez to, czego w nim nie było, z czego miał odwagę zrezygnować. Św. Paweł nazywany pierwszym pustelnikiem żył na przełomie III i IV w., a więc kilkanaście wieków przed paulinami. Urodził się w Egipcie, w starożytnej stolicy faraonów, ale kiedy przychodził na świat była to już tylko mała wioska. Pochodził z zamożnej rodziny, był starannie wychowany i wykształcony. Przed prześladowaniami uciekł na pustynię. Przeżył w samotności na pustkowiu około 90 lat. W XII w. paulini obrali go za patrona, ale jego już nie trzeba było kanonizować, bo za świętego uznano go już w starożytności. To jego świadectwo życia sam na sam z Bogiem, kiedy nie pozwolił, by świat go pochłonął, ale modlitwą ten świat uzdrawiał, stało się potężną inspiracją dla rzeszy chrześcijan i dziś jest dla jego duchowych synów – paulinów.
Za najważniejszą postać w dziejach paulinów, obok eremity pierwszych wieków św. Pawła z Teb, uważany jest bł. Euzebiusz z Ostrzyhomia. W XIII w. zorganizował on rozproszonych na Węgrzech w naddunajskich lasach pustelników w jedną wspólnotę zakonną. Nadał jej nazwę Zakon Braci św. Pawła Pierwszego Pustelnika. Bł. Euzebiusz z Ostrzyhomia był Węgrem. Pochodził z bogatej rodziny, został księdzem a potem kanonikiem. W pewnym momencie poczuł w sobie głos Boga, wzywającego go do wyrzeczenia dóbr doczesnych i kariery oraz przyjęcia pustelniczego trybu życia. Osiadł w grocie w lesie nad Dunajcem, niedaleko swojego rodzinnego Ostrzyhomia. Właśnie tam miał sen o płomykach, które łączą się w jedno, który odczytał jako wezwanie do zgromadzenia wokół siebie pozostałych pustelników, zamieszkujących indywidualnie te lasy. Tak się stało. Węgrzy oddawali mu cześć, choć nigdy nie zabiegano, by oficjalnie Stolica Apostolska zaliczyła go do grona błogosławionych. Jako błogosławionego przedstawiają go obrazy i rzeźby głównie z okresu XVI-XVIII wieku, a literatura węgierska, szczególnie paulinów, zdecydowanie podkreśla jego kult. Pomimo kasaty paulińskiego zakonu na Węgrzech jego kult nie zaniknął.
Uznając te racje, Kongregacja Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów zatwierdziła 16 XI 2004 r. nowy Kalendarz Liturgiczny Paulinów, w którym zezwoliła na włączenie do niego pod datą 20 stycznia święta bł. Euzebiusza z Ostrzyhomia - kapłana i Założyciela Zakonu. I to jest właśnie ten przypadek z kalendarza?😊
Mirosława Szymusik