
„Pragnąłem od razu jechać tu, ale odpowiednie czynniki nagliły do pośpiechu. Dzięki Niej jestem tu. Gotów jestem dać się zetrzeć w proch, byleby Ona królowała w Narodzie” – tak mówił o Jasnej Górze i opiece Maryi bł. kard. Stefan Wyszyński, kiedy po uwolnieniu z trzyletniego uwięzienia przyjechał do jasnogórskiego Sanktuarium. Stało się to 2 listopada 1956 roku, zaledwie w kilka dni po powrocie do Warszawy. Dziś mija 70. rocznica tego wydarzenia. Dziś w duchu dziękczynienia za dziedzictwo Prymasa Tysiąclecia o godz. 21.00 Apel Jasnogórski poprowadzi przeor Jasnej Góry o. Grzegorz Prus, jutro o godz. 7.00 w Kaplicy Matki Bożej sprawowana będzie Msza św.
„Tego wieczora kościół, klasztor i wszystkie uczucia dorosłych i młodych, zapracowanych i wolnych były nastrojone radością, serdecznym uniesieniem i wdzięcznością – zanotował jasnogórski kronikarz 2 listopada 1956 roku. Prymas Wyszyński przebywał na Jasnej Górze dwa dni – 2 i 3 listopada. Przyjechał w dzień Zaduszny ok. godz. 17.00.
Pierwsze kroki skierował przed Obraz Jasnogórskiej Bogurodzicy. „Klęczący przed stopniami ołtarza J. Em. Ks. Kard. Stefan Wyszyński, widać było, że głęboko przeżywa chwilę przy Czarnej Madonnie, Królowej Narodu” – pisze dalej kronikarz. Serdecznie przywitany przez paulinów na czele z przełożonym generalnym Zakonu o. Alojzym Wrzalikiem oraz wiernych dziękował wszystkim za modlitwę. - Czułem, że od niejednego mnie ochroniły i że Jasnogórska moja Matka czuwała nade mną. Jej zawdzięczam swoje uwolnienie. I teraz, kiedy znajduję się u Jej stóp, czuję się winnym długu wdzięczności, który mi nie pozwala nawet na Nią podnieść oka. Dosyć, że Ona na mnie patrzy. To mi wystarczy. Wycierpiałem już tyle i jeszcze gotów jestem dać się zetrzeć na proch, byleby Ona tylko królowała w Narodzie w świętym dziedzictwie od Pana – mówił Prymas Wyszyński.
Tak opisuje atmosferę tamtej chwili kronikarz: „Zbita masa głów faluje. Wokół osoby J. Em. Ks. Kard. Wyszyńskiego niesamowity ścisk. Ludzie dotykają go, całują, klękają do błogosławieństwa; a On - jak Dobry Pasterz – na prawo i lewo uśmiecha się, błogosławi i znosi cicho to "rozszarpywanie z miłości".
W Bazylice tego dnia odprawiona została Msza św. dziękczynna, którą sprawował przeor Jasnej Góry, O. Jerzy Tomziński. „J. Em. Ks. Kardynał Stefan Wyszyński w barwie czerwonej na tronie, uczestniczy we Mszy św. Wygląda jak posłaniec z nieba. Czasami na spokojnej twarzy Ks. Prymasa można dostrzec wzruszenie, głębokie przeżycie chwili” – dalej notuje kronikarz.
Trzy lata więzienia (od 25 września 1953 r. do 28 października 1956 r.) były dla kard. Wyszyńskiego również czasem, w którym utwierdził się w swojej więzi z Matką Bożą. „Wydaje mi się – że najbardziej bezpośrednią Mocą w moim życiu jest Maryja. Przez szczególną tajemnicę, której w pełni nie rozumiem, została Ona postawiona na mej nowej drodze” - mówił kard. Wyszyński w 1971 r., w 25. rocznicę konsekracji biskupiej. W więzieniu złożył akt osobistego oddania się Matce Bożej. Stało się to w Stoczku Warmińskim, 8 grudnia 1953 r., w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Ślubów dokonał po trzech tygodniach przygotowań, które prowadził według wskazań św. Ludwika Grignion de Montforta.
A już w pierwszych trudnych latach prymasowskiej służby potwierdził swój maryjny program życia i posługi dla Kościoła. Zamykano małe seminaria i szkoły zakonne, rozwiązywano wszystkie organizacje katolickie, wprowadzano ateistyczne wychowanie młodzieży. Dlatego 14 II 1953 roku, wobec wielkiego zagrożenia Kościoła dekretem o obsadzeniu stanowisk kościelnych, Ksiądz Prymas powiedział do najbliższego otoczenia: "Wszystko postawiłem na Maryję - i to Jasnogórską". Z tego wypływały dzieła, które zmieniały życie duchowe wierzących Polaków. Podkreślał, że to na Jasnej Górze, „rozstrzygały się trudności, tutaj przychodziły światła, tutaj rodziły się zwycięstwa”. To dzięki kard. Wyszyńskiemu jego rodacy w najmroczniejszym czasie reżimu komunistycznego żyli „pod jasnym znakiem Bogurodzicy”.
Wobec ataków na Kościół kard. Wyszyński wymagał przejrzystej postawy od wierzących‚ stałej modlitwy różańcowej o „dochowanie wierności Bogu‚ Ewangelii‚ Kościołowi i jego pasterzom". Chciał wychować nowych ludzi‚ wolnych‚ niezależnych od narzuconego reżimu‚ „nowe ludzi plemię” jak ich określał. Jako odpowiedź na apel Prymasa, by modlitwa różańcowa stała się „murem obronnym” rodziny, Kościoła i Ojczyzny „pod opieką Zwycięskiej Pani Jasnogórskiej” powołana została Jasnogórska Rodzina Różańcowa.
W „jasnogórskiej kuźni” Prymas wypracowywał projekty, plany, akcje duszpasterskie. Znane są one jako: Śluby Narodu, Wielka Nowenna, czuwania soborowe z Maryją Jasnogórską, Milenijny Akt Oddania Polski w Macierzyńską Niewolę Miłości za wolność Kościoła, nocne czuwania, założenie biblioteki z Księgami Czynów Dobroci i Zobowiązań Parafii. Z jego duchowej wyobraźni i woli zrodziło się jedno z najważniejszych duszpasterskich dzieł w Polsce, wielkie narodowe rekolekcje, które trwają do dziś, czyli peregrynacja kopii Cudownego Obrazu z Jasnej Góry.
Poprzez inicjatywę peregrynacji kard. Wyszyński pragnął jeszcze mocniej związać katolików ze swoją Matką i Królową. Jak przyznają paulini opiekujący się Obrazem podczas jego odwiedzin w parafiach, peregrynacja jest czasem łaski.
Prymas Tysiąclecia ucząc maryjnej duchowości, zawierzenia Bożej Rodzicielce przestrzegał: „nie wystarczy się modlić do Matki Bożej w niedzielę i święto; trzeba współpracować z Nią‚ przyjmując odpowiedzialność za Kościół‚ idąc Jej śladami‚ nawet jeśli to droga pod krzyż". Sobór Watykański II przypomniał‚ że prawdziwe nabożeństwo do Matki Chrystusa polega na naśladowaniu Jej i naprawie własnego życia.
Matka Boża była obecna w życiu Prymasa Tysiąclecia od dziecka. Kult Maryi był silnym rysem pobożności jego rodziców. Przed wojną Stefan Wyszyński nosi się z zamiarem wstąpieniu do Zakonu Paulinów.
Święcenia biskupie ks. Stefan Wyszyński przyjął, 12 maja 1946 roku na Jasnej Górze, z rąk kard. Augusta Hlonda.
W więzieniu, 8 grudnia 1953 r., złożył akt osobistego oddania się Matce Bożej w niewolę: „Postanawiam sobie mocno i przyrzekam, że Cię nigdy nie opuszczę”.
Na Soborze Watykańskim II zabiegał, aby ogłosić Maryję Matką Kościoła. Ogłosił to Paweł VI. Zabiegał o to, by oddać Maryi w opiekę cały Kościół i świat, co uczynił Jan Paweł II, 7 czerwca 1981 r., po śmierci kard. Wyszyńskiego.
Relikwie bł. Prymasa Wyszyńskiego przy Cudownym Obrazie Matki Bożej na Jasnej Górze przypominają, że „Maryja jest drogą Boga ku człowiekowi i drogą człowieka ku Bogu”.
Wykorzystana fotografia pochodzi z Archiwum Głównego Zakonu Paulinów na Jasnej Górze i Instytut Prymasowskiego Stefana Kardynała Wyszyńskiego. Przedstawia kard. Stefana Wyszyńskiego Prymasa Polski i bp. Antoniego Baraniaka, 2 listopada 1956r.
Mirosława Szymusik